Archive For The “Dla zdrowia” Category

Kapusta curry – dobra na poście dr Dąbrowskiej

Kapusta curry – dobra na poście dr Dąbrowskiej

Super prosta do zrobienia kapusta curry którą możesz zjeść będąc na poście dr Dąbrowskiej. Przygotowanie i gotowanie zajmie Ci ok 30 minut.

Składniki:

  • 1/2 dużej główki lub 1 mała główka kapusty (najlepiej) młodej,
  • 1 duża cebula,
  • kminek, sól, pieprz,
  • curry – do smaku na początek ok 1/2 łyżeczki,
  • ew. pasta curry bez niedozwolonych dodatków.

Wykonanie:

Kapustę pokrój w niezbyt grube paski, cebulę w półplastry. Na dno garnka wlej trochę wody wrzuć cebulę, dodaj kapustę, delikatnie posól, dodaj 1/2 łyżeczkę kminku przemieszaj, przykryj garnek pokrywką. Gdy kapusta zmięknie dodaj do niej curry w proszku lub ostrą pastę curry, przypraw do smaku solą i pieprzem. Chwilę jeszcze gotuj bez pokrywki. Spróbuj czy smak Ci odpowiada ew. dopraw. Jak pisałam wcześniej jest to bardzo prosta potrawa, kapusta curry którą możesz zjeść będąc na poście dr Dąbrowskiej, jest już gotowa możesz ją jeść lub zostawić na później.

kaput curry na poście dr Dąbrowskiej

kaput curry na poście dr Dąbrowskiej

Smacznego!!!

Zielony koktajl – czy warto go pić?

Zielony koktajl – czy warto go pić?

Czym jest zielony koktajl?

Tłumacząc w bardzo prosty sposób, jest to napój składający się z zielonych części roślin i owoców oraz płynu. Picie zmielonych zielonych liśćmi, to nie to samo co jedzenie samych liści. Posiadają one bowiem bardzo dużo celulozy, która sprawia, że z trudem rozkładają się one w naszym przewodzie pokarmowym. Żeby je przetrawić trzeba by je bardzo dobrze przeżuć oraz mieć odpowiednio wysokie stężenie soków żołądkowych (od 1 do 2 pH). Tylko w tym przypadku składniki odżywcze z zieleniny zostaną w pełni przyswojone.

Przeżuwanie zieleniny zastąpi jej dokładne zmiksowanie, a ponieważ nie każdy będzie w stanie wypić koktajl z samych liści warto wzbogacić go o owoce.

Jeśli chodzi o łączenie zieleniny z owocami, nie ma się czego obawiać. Często słyszy się, że połączenie warzyw i owoców to zły pomysł, ale chodzi o warzywa skrobiowe (połączenie z nimi może doprowadzać do gazów w jelitach).

Jednak w połączeniu zieleniny z owocami, nie ma nic złego, ponieważ zielenina to nie warzywo i dodatkowo nie jest bogata w skrobię.

Oprócz tego zielenina jest jedyną grupą pokarmową która pomaga trawić inne rodzaje pożywiania, gdyż pobudza wydzielanie enzymów trawiennych. Victoria Boutenko (która jako pierwsza zaczęła przygotowywać i przekonywać innych do zielonych koktajli) przeprowadziła „śledztwo” nt zieleniny i Jej kluczowym wnioskiem jest: „zielenina stanowi główną grupę pokarmową, która najpełniej zaspokaja potrzeby żywieniowe człowieka”.

Na temat miksowanej zieleniny można napisać wielką księgę, a w skrócie miksując ją w koktajlach, uzyskujemy same pozytywy. Trzeba jednak pamiętać żeby nie używać tylko jednego rodzaju zielonych liści a wymieniać je lub używać naprzemiennie. Liście zawierają śladowe ilości alkaloidów (które w niedużych ilościach wzmacniają system odpornościowy) mogą one w dużych ilościach być trujące. A spożywanie tylko jednego typu powodują ich kumulację w organizmie i mogą powodować objawy zatrucia. Jednak rośliny posiadają różne rodzaje alkaloidów dlatego polecana jest co jakiś czas zmiana liści na inne. Poza tym, im bardziej zróżnicowanych zielenin używamy tym więcej różnorodnych składników odżywczych sobie dostarczamy.

Jak przygotowywać, pić i przechowywać zielone koktajle?

Do przygotowania koktajlu nadaje się wiele roślin zielonych, m.in.: burak liściowy, brokuł, cykoria, jarmuż, kapusta bok choy, liście rzodkiewki, natka marchwi, natka pietruszki, wszystkie odmiany sałat, seler naciowy lub liście bulwiastego, szpinak, szparagi, zioła, chwasty jadalne (np.: pokrzywa, komosa biała, mniszek lekarski, portulaka, koniczyna, babka), kiełki.

Koktajl to nie sok, nie utlenia się tak szybko, można go przechowywać nawet do 3 dni w lodówce (choć oczywiście lepiej pić przygotowany tego samego dnia).

Sok nie wymaga intensywnego trawienia, może być bardzo szybko przyswojony przez krwioobieg, dlatego są szczególnie polecane osobom mającym bardzo wrażliwy układ pokarmowy. Sok  w przeciwieństwie do koktajlu nie zawiera błonnika oraz zawartych w nim przeciwutleniaczy. Codzienne przyrządzanie koktajli z dodatkiem zielonych części roślin to optymalne pożywienie dla każdego, mało który pokarm może się z nimi równać pod względem wartości odżywczych i szybkości w przygotowaniu.

Najlepiej jest pić koktajl małymi łykami, dobrze mieszając ze śliną, ułatwimy wtedy jego wchłanianie. Do koktajlów najlepiej używać tylko zieleniny, owoców i wody, bez dodatków w postaci orzechów, nasion czy oleju ponieważ spowolnią one przyswajanie koktajlu i mogą spowodować podrażnienie i gazy.

Koktajl należy traktować jako oddzielny posiłek i nie jeść nic przez ok 40 minut przed i po jego wypiciu.

Zamiast wody można użyć kostek lodu (o ile blender da sobie z nimi radę), jest to szczególnie fajne latem, gdy ma się ochotę na zimny napój a długie mielenie podgrzewa koktajl.

Najlepszym sprzętem do przygotowania koktajlu będzie wysokoobrotowy blender, ale można oczywiście użyć jakiegokolwiek, przy słabszym sprzęcie dobrze jest bardziej rozdrobnić jego składniki i nie używać twardych części roślin (np. łodyg).

Koktajlu możesz pić dowolną ilość w ciągu dnia, tyle na ile masz ochotę, dlatego nie obawiaj się tylko zacznij miksować zieleniznę na zdrowie.

zielony koktajl

zielony koktajl

Wkrótce pojawią się przepisy na zielone koktajle, zaglądaj też na Facebook i Instagram, publikuję tam posty których tutaj nie ma 🙂

A jeśli chcesz dostawać co miesiąc informacje o tym co się działo, zapisz się na newsletter 🙂

Newsletter signup

Just simple MailerLite form!
Please wait...

Thank you for sign up!

Zapisz


Książki które zmieniły moje życie – M. Tombak

Książki które zmieniły moje życie – M. Tombak

Dzisiaj chciałam Ci napisać o książkach dzięki którym zostałam wege. Być może Cię to zdziwi, nie były to żadne książki kulinarne, czy wynurzenia celebrytów. Zresztą te o których piszę czytałam pierwszy raz w 2008 r a wtedy niewielu blogerów wydawało książki 😉

Były to książki Profesora Michała Tombaka „Jak żyć zdrowo”, „Czy można żyć 150 lat?” oraz „Uleczyć nieuleczalne”. Teraz raczej Michał Tombak nie jest popularny, czyta się książki blogerów, znanych osób, trenerów, dietetyków itd. Tutaj możecie przeczytać więcej prawdziwych informacji o Panu Tombaku.

Mnie (chociaż od dziecka chciałam być wegetarianką) te książki bardzo wiele rozjaśniły w głowie i przybliżyły temat zdrowego życia oraz wegetariańskiego odżywiania. Była to wtedy taka moja biblia, a i teraz chętnie do nich wracam. Uważam, że dobrze jest chociaż jedną z tych książek przeczytać, chociaż gdy się przeczyta jedną sięga się po następną.

Jeśli tak jak ja nie jesz już produktów odzwierzęcych, nie zrażaj się, ponieważ w książce jest proponowany nabiał 😉

Ja swoją „przygodę” z wegetarianizmem zaczęłam dzięki tym książkom, od oczyszczania organizmu, później już nie wróciłam do tradycyjnego sposobu odżywiania.

Michał Tombak poleca dietę rozdzielną, której zasady są mi bardzo bliskie, chociaż nie zawsze się ich trzymam (wkrótce napiszę o jej zasadach).
Profesor Tombak traktuje człowieka jako całość i absolutnie się z tym zgadzam, jeśli coś się dzieje w jednym miejscu, cały organizm jest chory.

Według prof. Michała Tombaka istnieje pięć głównych przyczyn, które niszczą zdrowie człowieka:

  • zaniedbany kręgosłup
  • nieprawidłowe oddychanie
  • brak wewnętrznej higieny ciała
  • nieprawidłowe odżywianie
  • brak umiejętności szczęśliwego życia

W książkach propagowany jest wegetarianizm, chociaż autor pisze, że nie każdy musi być wege, ale ważny jest umiar i prawidłowe odżywianie.

Uważam, że książki są bardzo ciekawe i jeśli dla Ciebie zdrowie jest ważne zapoznaj się z nimi. Oczywiście, nie ze wszystkim musisz się zgadzać, ale warto poznać punkt widzenia Profesora. Obiecuję, że dowiesz się z nich sporo nowych ciekawych rzeczy, ciągle aktualnych!

Rady mędrców, (zapisane w książce) dzięki którym zachowasz zdrowie i przedłużysz młodość:

  1. Kochaj siebie takim, jakim jesteś.
  2. Nigdy nikomu nie zazdrość.
  3. Jeśli się sobie nie podobasz – zmień się.
  4. Złość, obraza, krytyka siebie i innych – to najbardziej szkodliwe emocje dla zdrowia.
  5. Jeśli coś postanowiłeś – działaj.
  6. Pomagaj biednym, chorym, starym i czyń to z radością.
  7. Nigdy nie myśl o chorobach, starości i śmierci.
  8. Miłość jest najlepszym lekarstwem na choroby i starość.
  9. Twoimi wrogami są: obżarstwo, chciwość, uleganie własnym słabościom.
  10. Troski prowadzą do zejścia z tego świata. Wzdychania niszczą ciało człowieka.
  11. Największym grzechem jest strach i podłość.
  12. Najlepszym dniem – jest dzień dzisiejszy.
  13. Najlepsze miasto to to, w którym najbardziej Ci się powodzi.
  14. Najlepsza praca to ta, którą lubisz.
  15. Największy błąd – utrata nadziei.
  16. Największy prezent, który możesz podarować lub otrzymać, to miłość.
  17. Największe bogactwo to zdrowie.

Motto zapisane w tych ksiażkach powinno zapaść Ci głęboko w pamięci „Zdrowie jest w Twoich rękach”.



Jak przechowywać warzywa i owoce?

Jak przechowywać warzywa i owoce?

Jak przechowywać warzywa i owoce, żeby były dłużej świeże i dobrze smakowały kilka dni po zakupie?

Czy pomidory chować do lodówki czy raczej nie? Co zrobić latem z nie zjedzonymi truskawkami? Dlaczego niektóre z warzyw czy owców szybciej się psują poza lodówką?

Chyba każdy zadawał sobie te pytania kiedyś.

Najlepiej nie kupuj za dużo na raz o ile masz taką możliwość. Czasami pewnie skusi Cię  promocja i kupujesz na kilogramy tanie owoce czy warzywa, a nie zawsze masz je możliwość czy ochotę zjeść. Gdy jednak jedno z przechowywanych produktów będzie uszkodzone lub spleśniałe, zaczną się psuć następne i będziesz zmuszona część wyrzucić. Wyrzucanie jedzenia jest bardzo złe, jest brakiem szacunku dla siebie, ludzi i ziemi. Jeśli jednak już Ci się zdarzyło kupić za dużo to może lepiej część zamrozić lub zrobić jakąś kiszonkę?

Żeby dary naszej ziemi za szybko się nie popsuły i dobrze smakowały trzeba je schować w odpowiednie miejsce.

Miękkie i delikatne owoce lata: maliny, jagody, truskawki, wiśnie, czereśnie, poziomki przechowuj w lodówce.

Wiele owoców zawiera etylen, gazowy hormon, przyspieszający ich dojrzewanie. Podczas przechowywania takich owoców w lodówce będzie on krążył po niej, powodując szybsze dojrzewanie innych warzyw czy owoców tam przetrzymywanych.

Jednak nie tylko owoców zawierających etylen lepiej jest do lodówki nie chować. Cytrusy i ananasy tracą w niej smak, dlatego trzymam je zawsze na misie w kuchni (a ananasy staram się zjadać od razu).

Myślę, że słyszałaś/słyszałeś o tym żeby obok niedojrzałych pomidorów położyć jabłka, które przyspieszą ich dojrzewanie? To właśnie dzięki etylenowi jabłka (i nie tylko one) zawdzięczają tę moc przyspieszania 😉

Z warzyw koniecznie trzeba schować do lodówki wszelkie odmiany sałat, czy kapustnych. Najlepiej jest wyjąć je z folii a zawinąć (ale nie szczelnie) w np zwilżony papier, dzięki temu dłużej zachowają świeżość – pamiętajcie żeby tylko nie przesadzić bo zaczną Wam gnić w lodówce!
Ja np roszponkę czy rukolę po umyciu i wysuszeniu w wirówce do sałaty chowam je razem z nią do lodówki. Wtedy mają trochę wilgoci i nie wysychają ale też nie gniją, ponieważ są w koszyku.

Nigdy nie chowaj do lodówki pomidorów ani ogórków. Stają się później niesmaczne. Ziemniaki też bardzo nie lubią zimna, mogą przemarznąć, po ugotowaniu będą wtedy słodkawe w smaku (zdarza się to czasami zimą gdy kupimy od kogoś kto je źle przechowywał i zmarzły). Czosnek i cebula też nie lubią zimna i wilgoci, dlatego lepiej ich nie zamykać w lodówce.

Paprykę zazwyczaj trzymam w chłodnym miejscu poza lodówką (jeśli zostaje mi kawałek niezjedzony to chowam go do lodówki), tak samo bakłażany i cukinie.

Żeby było Ci łatwiej przygotowałam grafikę którą możesz wydrukować lub udostępniać w internecie 🙂

Jak przechowywać warzywa i owoce?

Jak przechowywać warzywa i owoce?

A Wy jakie macie sposoby na przechowywanie swoich ulubionych warzyw i owoców?

Jeśli lubisz warzywa, może Cię zainteresuje wpis o cebuli?

1 z 10 produktów przywracających zdrowie

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Blue Algae – naturalne suplementy diety

Blue Algae – naturalne suplementy diety

O algach na pewno większość z Was słyszała. W sklepach są głównie dostępne do sushi (nori) lub wakame ale również wegańska substancja żelująca agar-agar jest zrobiona z czerwonych wodorostów. Szacuje się że liczba gatunków glonów rozciąga się od 30 000 do ponad 1 000 000 (choć pojawiają się również oszacowania na 350 000 000).

Dzisiaj chciałam Was zapoznać z Blue Algae – to najstarsze formy życia (organizmy wodne oczywiście), które pojawiły się na Ziemi blisko półtora biliona lat temu!

Algi te stanowią źródło wielu cennych substancji aktywnych, mających szerokie zastosowanie w wielu gałęziach przemysłu, np: przemyśle spożywczym, chemicznym, rolnictwie, farmacji, kosmetyce oraz medycynie. Ze względu na właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe, przeciwgrzybicze, przeciwzapalne, algi mogą być wykorzystywane w leczeniu wielu jednostek chorobowych. Te właściwości wynikają ze związków biologicznie czynnych obecnych w algach. Wśród nich wyróżnia się węglowodany – polisacharydy, z tej grupy należy wymienić glikozoaminoglikany takie jak: kwas hialuronowy, siarczan chondroityny, kwas alginowy, mannitol, sorbitol, karageniany oraz agar.

Produkty oferowane przez firmę ALGAE  pochodzą z jeziora Klamath Lake w stanie Oregon (USA) znajdującego się 1250 m.n.p.m. z dala od dużych miast, zanieczyszczeń powietrza, otoczone przez Góry Kaskadowe. Ten wyjątkowy ekosystem bogaty w źródła mineralne, czyste powietrze oraz intensywne nasłonecznienie stanowi doskonałe medium dla wzrostu wysokoodżywczych alg.

Algi te są dziko rosnącą żywnością jednak w 100% bezpieczną i bardzo odżywczą. Produkt jest wydobywany i przetwarzany z najwyższą precyzją przez wykwalifikowanych pracowników. AFA jest kontrolowana na każdym etapie produkcji i przetwarzana zgodnie z GMPs – Dobre Praktyki Wytwarzania.

Aphanizomenon flos-aquae (zwana AFA) jest niebiesko-zieloną algą, uznawaną za najbardziej naturalna formę superżywności!

AFA jest źródłem cennego chlorofilu, a jej molekularna struktura jest niemalże identyczna jak hemoglobiny. W związku z dużym powinowactwem do tlenu, a co za tym idzie transportem tego pierwiastka w organizmie nazywa się go ,,zieloną hemoglobiną’’. Blue Algae są najbogatszym źródłem tego cennego barwnika.

Przykładowa zawartość chlorofilu w algach i innych produktach (zawartość podana w 10 g):

  • AFA – 300 mg
  • Spirulina – 115 mg
  • Chlorella – 280 mg
  • Jęczmień – 149 mg
  • Pszenica – 55 mg

AFA dostarcza ponad 65 witamin, kwasów, aminokwasów jak również niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT).

Alga AFA jest sprzedawana w formie mrożonej i do momentu spożycia algi powinny być przechowywane w stanie zamrożonym. Jeśli chcemy ich używać możemy albo łyżką wyskrobać zamorożony płyn lub jak pisze dystrybutor butelkę włożyć do zimnej wody na 15 minut, a następnie odlać rozmrożone algi do butelki i włożyć do lodówki. Pozostałą część alg należy przetrzymywać w zamrażarce w oryginalnym opakowaniu. Po rozmrożeniu powinniśmy je zużyć w ciągu 7-10 dni.

Co nam da regularne spożywanie alg AFA?

  • zwiększy energię, wytrzymałość oraz witalność
  • wpłynie pozytywnie na równowagę psychiczną oraz zdolność radzenia sobie ze stresem w życiu codziennym
  • poprawi pracę jelit oraz układu pokarmowego
  • przyśpieszy regenerację organizmu po intensywnym wysiłku fizycznym
  • poprawi pracę układu immunologicznego
  • poprawi kondycję skóry, włosów oraz paznokci.

Więcej informacji uzyskacie na stronie ALGAE.PL

Już wkrótce napiszę Wam o tym w jaki sposób można wykorzystać AFA w codziennej diecie, wzbogacając ją o ten niezwykły produkt przynoszący mnóstwo korzyści naszemu organizmowi.

Algi - Superżywność

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Półka zdrowia – Netto

Półka zdrowia – Netto

Coraz więcej sklepów decyduje się na wprowadzenie do swojej oferty wegańskich specjalnych produktów (nie chodzi mi o kasze czy makaron). Taką decyzję podjęło również Netto wprowadzając Półkę zdrowia.

Czym jest Półka zdrowia, bo z nazwy brzmi pięknie, prawda? Jest to „półka” oferująca produkty podzielone na 4 kolory:

czerwony – zdrowa alternatywa. Znajdziemy tutaj m.in. wegańskie napoje (sojowe, ryżowe, kokosowe, owsiane, migdałowe), hummusy, melasę karobową (przepyszną!), smalec wegetariański (nie znam składu, więc nie wiem czy jest wegan), masło orzechowe, jagody goji, pestki moreli gorzkiej),

niebieski – produkty nie zawierające cukru (m.in. ksylitol, erytrol),

pomarańczowy – produkty bezglutenowe (m.in. mąka kukurydziana, maka ryżowa),

zielony – produkty ekologiczne (m.in. spirulina, młody jęczmień, bio soki – z aceroli, białej morwy,acai, lucerny, olej kokosowy, mus kokosowy, syrop z agawy, bio sezamki z chia, mąka lniania, mąka razowa, płatki gryczane.

Wybór jest bardzo duży, każdy znajdzie coś dla siebie. Miłe jest to że sklepy zauważają potrzeby konsumentów i wprowadzają coraz więcej produktów do swojej oferty. Tym bardziej miło, bo Netto nie jest dużym hipermarketem a jednak wprowadza zdrowe produkty przybliżając tym samym zdrową żywność Polakom w niewygórowanych cenach. Być może dzięki temu ktoś zdecyduje się zamiast mleka krowiego kupić roślinne albo smalec wegetariański, przyczyniając się tym samym do zmniejszenia popytu na produkty odzwierzęce.

Półka zdrowia Netto

Piszę Wam o tym ponieważ dostałam od Netto paczkę z wegańskimi produktami do przetestowania. Na razie spróbowałam tylko melasy karobowej i uważam, że jest to świetny zastępnik nutelli na kanapki. Zresztą, jest ona taka pyszna, że można ją wyjadać ze słoika łyżeczką. Po spróbowaniu pozostałych produktów chętnie Wam o nich napiszę, żebyście wiedzieli co dobrego można kupić w Netto.

Wybierzecie się na zakupy?

Zapisz

Zapisz

5 powodów dla których warto zimą jeść mrożonki

5 powodów dla których warto zimą jeść mrożonki

Zima to okres kiedy z lokalnych warzyw mamy niewielki wybór a wiadomo, że leżakują one dosyć długo i tracą witaminy. Wokół mrożonek jest sporo kontrowersji, jedni je polecają, drudzy twierdzą, że nie mają żadnych wartości odżywczych. Dlatego naszykowałam dla Was 5 powodów dla których moim zdaniem warto zimą jeść mrożonki – warzywne i owocowe.

  1. Warzywa czy owoce mrożone były w pełni sezonu, szybko po zebraniu, dlatego nie mają dużych strat składników odżywczych.

    W przypadku większości składników odżywczych mrożenie nie powoduje ich ubytku, główne straty dotyczą natomiast witaminy C (5-30%) oraz witamin z grupy B. Witamina C ulega rozkładowi bardzo łatwo pod wpływem powietrza, zatem nawet sam transport owoców i warzyw z pola do magazynu powoduje jej ubytek.
    Kupione zimą czy wiosną warzywa – które były zebrane jesienią mają nawet o połowę mniej cennych składników niż świeże. Dzieje się tak pod wpływem światła, ciepła, zimna i powietrza. A przecież warzywa te są przechowywane w różnych warunkach przez producentów, pośredników i sprzedawców.

  2. Do produktów mrożonych nie są dodawane konserwanty czy polepszacze gdyż samo mrożenie konserwuje żywność.

    Mamy zatem po rozmrożeniu dobrej jakości warzywa czy owoce – pod warunkiem oczywiście, że były dobrej jakości przed zamrożeniem – dlatego wybierajcie starannie, tak jak warzywa świeże. Mrożone produkty można przechowywać dłużej niż świeże i mieć je pod ręką na każdą potrzebę. Pamiętajcie jednak o przechowywaniu ich w odpowiedniej temperaturze (najlepiej -18) w zamrażarce i nie zamrażaniu ponownie, gdyż może to zaszkodzić naszemu zdrowiu.

  3. Domowe mrożonki chodź często z ekologicznych warzyw nie są tak dobre jak dobrej jakości kupne.

    Niestety boleję nad tym ponieważ mrożę swoje warzywa i owoce. Jednak  powolne zamrażanie z jakim mamy do czynienia w domowych zamrażarkach wpływa na pogorszenie ich jakości po rozmrożeniu. Najlepsza jest metoda bardzo szybkiego zamrażania w temperaturach -18, – 20, – 30 stopni Celsjusza – ogranicza ona straty witamin. Szybkie obniżenie temperatury pozwala na utrzymanie podstawowych cech jakościowych. Obniżenie temperatury o 10 stopni powoduje trzykrotne zwolnienie tempa przemian życiowych w produkcie oraz ogranicza znacznie rozwój bakterii. Błyskawiczne zamrażanie, które zastąpiło żmudny i pracochłonny parogodzinny proces mrożenia na sitach i stelażach (a potem rozbijania bloków i zlepieńców), polega na tym, że owoce i warzywa przepływają przez urządzenie strumieniem, zamrażając się w formie sypkiej w ciągu kilku minut. Poszczególne cząstki produktów są niejako obmywane lodowatym strumieniem powietrza, przedmuchiwanym z dołu do góry przez ich warstwę przesuwającą się na taśmie.
    W domowych warunkach można mówić raczej o przemarzaniu –  postępuje ono powoli, tym samym niszcząc strukturę świeżego produktu i powodując utratę cennych składników. To jednak nie powstrzymuje mnie od robienia również własnych mrożonek 😉

  4. Zazwyczaj mrożone warzywa czy owoce które kupujemy są to polskie produkty zbierane i przetwarzane na terenie kraju.

    Dzięki temu chociaż trochę zmniejszamy emisję spalin i wspieramy Polskich producentów.

  5. Mrożonki skracają czas przygotowania potrawy.

    W dzisiejszym świecie każdy się gdzieś spieszy, mamy coraz mniej czasu na szykowanie jedzenia, albo zadowalamy się „byle czym”. Szeroka oferta mrożonych warzyw i owoców pozwala zimą bardzo szybko naszykować np. zupę bez tracenia czasu na obieranie i krojenie warzyw. Z owoców możemy zrobić koktajl czy dodać je do ciasta lub owsianki.

Kiełku_jemy czyli dlaczego warto i jak kiełkować nasiona

Kiełku_jemy czyli dlaczego warto i jak kiełkować nasiona

Kiełki mocy

Zima jest uboga jeśli chodzi o warzywa. Oczywiście nie chodzi o to że ich nie ma ale o to, że te które są dostępne nie mają bardzo dużej wartości odżywczej. Niestety tracą ją podczas długiego przechowywania.
Jednak mamy możliwość urozmaicić swoje menu o to co najzdrowsze i do tego tanie – czyli kiełki. Kiełki są roślinami we wczesnej fazie wzrostu, zawartość składników odżywczych w kiełkach jest większa niż w pełni wykształconej roślinie. Oprócz tego jeśli robimy je sami możemy je zjadać prosto „z uprawy” pomijając pośredników.
Podczas kiełkowania uaktywniają się w nich enzymy, które tak przetwarzają substancje odżywcze, że nasz organizm potrafi je łatwiej przyswoić.

Kiełki zawierają wszystko co najlepsze w roślinach wykształconych i do tego w dużo większych dawkach.

Zawartość poszczególnych składników zależy oczywiście od tego jakiej rośliny nasiona kiełkujemy.
Większość z nich dostarcza organizmowi witamin z grupy B, a także witamin A, C, E i H. W ich skład wchodzą również pierwiastki potrzebne do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu – wapń, żelazo, siarka, cynk, magnez, selen, potas i lit. Białko roślinne pomaga odbudowywać komórki i tkanki. Potas ujędrnia mięśnie, nie dopuszcza do ich wiotczenia. Witamina C zwiększa odporność, zapobiega przeziębieniom. Witamina E ma właściwości odmładzające. Zawarte w kiełkach składniki mineralne chronią przed anemią, usuwają dolegliwości przewodu pokarmowego, wpływają korzystnie na cebulki włosów. Osoby, które jedzą kiełki, mają zdrowsze serce, skórę, nerwy i mózg, obniża się im również poziom cholesterolu we krwi.

Nasiona zawierają wszystko to, co najlepsze dla kiełkującej rośliny (czyli witaminy, mikroelementy oraz białka), dlatego wiele dobrego jest w młodych roślinach, u których dodatkowo, w trakcie kiełkowania, uaktywnione zostają cząstki rozkładające białka i węglowodany na substancje proste, rozpuszczalne w wodzie i łatwo przyswajalne przez nasz organizm.
Pierwszym i najważniejszym powodem, dla którego warto sięgnąć po kiełki jest to, że zawierają spore ilości cynku, żelaza, jodu, litu, manganu, selenu, a także witaminę A, C, E, PP oraz witaminy z grupy B. Drugim ważnym powodem jest to, iż pomagają walczyć z nadwagą oraz utrzymać właściwą sylwetkę ciała.
Pomagają zapobiegać wielu chorobom cywilizacyjnym. Kiełki brokuła wspomagają zapobieganie nowotworom. Kiełkująca lucerna i soczewica polecana jest kobietom w ciąży i podczas karmienia, obniżają poziom złego cholesterolu i odtruwają organizm. Zaś kiełki słonecznika wzmacniają zęby i kości. Wszystkie poprawiają pracę serca, wygląd włosów i cery, także niebagatelnie wpływają na układ odpornościowy.
Kiełki są już dostępne chyba w każdym sklepie spożywczym, jednak warto je robić w domu (przynajmniej niektóre mało wymagające). Nasiona można kupić w sklepach ogrodniczych czy marketach. Nie polecam początkującym kiełkowania słonecznika ponieważ często się psuje, nasiona bywają połamane i gniją. Najłatwiejsze są: rzodkiewka, lucerna, brokuł, rzeżucha, ale również kapusta nie sprawia problemów podczas kiełkowania.

Jak kiełkować nasiona?

Przede wszystkim trzeba kupić nasiona na kiełki, a nie zwykłe nasiona przeznaczone do wysiewu w ogrodzie, ponieważ one zazwyczaj są zaprawiane przeciwko szkodnikom a takie nasiona nie dadzą nam nic dobrego.
Żeby wykiełkować nasiona można użyć domowych sprawdzonych sposobów: ligniny, słoika, z gazą czy sitka. Można również kupić plastikową kiełkownicę z 3 poziomami lub zainwestować dużo więcej w automatyczną praktycznie bezobsługową kiełkownicę automatyczną.

Najtańszym i prostym sposobem jest kiełkowanie nasion w słoiku. Oprócz nasion potrzebujemy słoik – najlepiej o pojemności ok 1 l., gazę i gumkę.

Wsypujemy w zależności od wielkości nasion (pamiętajcie że strączkowe pęcznieją) ok 5 łyżeczek (drobnych nasion można więcej). Do słoika wlewamy wodę – ok ½ słoika i zostawiamy nasiona do namoczenia na kilka godzin (może być na noc). Po tym czasie zakładamy na słoik gazę, którą przytwierdzamy gumką i wylewamy wodę ze słoika. Ustawiamy go pod kątem tak by woda ściekała (oczywiście trzeba słoik na czymś podeprzeć) – nie będzie się wtedy tworzyła pleśń w słoiku. Oczywiście należy co najmniej 2 razy dziennie przepłukiwać kiełki i odstawiać znów słoik do góry nogami. Po kilku dniach w zależności od rodzaju nasion będziemy się cieszyli świeżymi kiełkami.

Kiełki można również uprawiać na ligninie. Rozsypujemy na niej namoczone nasionka; zraszamy kilka razy dziennie, dbając o to, żeby lignina nie wyschła. Szczególnie dobrze kiełkuje się w ten sposób rzeżucha.

Kiełkowanie w plastikowej kiełkownicy jest łatwe, trzeba tylko pamiętać żeby co najmniej 3 razy dziennie przelewać kiełki wodą. Kiełkownica składa się z trzech przezroczystych pojemników z rowkowanym dnem, by ziarna mogły się odpowiednio rozłożyć, zbiornika na wodę i pokrywy; specjalne syfony odprowadzają nadmiar wody, którą po przepłukaniu należy zlać. Minusami takiej kiełkownicy jest to, że czasami kiełki zapychają odpływ w szalkach i trzeba je wykałaczką udrażniać, ale oprócz tego świetnie się sprawuje i można równocześnie hodować trzy rodzaje kiełków.

Automatyczna kiełkownica jest dla osób które mają dużo miejsca, gdyż jest duża. Ale uprawa w niej jest bardzo prosta, wystarczy dolewać wodę do zbiornika i co jakiś czas wylewać skapującą wodę. W kiełkownicy możemy uprawiać na 5 szalkach różne rodzaje nasion lub na 1 dużej np. trawę pszeniczną.

kiełki gryki

Jak wykorzystać kiełki?

Oczywiście najlepiej spożywać je na surowo, chociaż niektórzy twierdzą, że nasiona strączkowe powinny być poddane obróbce cieplnej (witarianie jednak uważają inaczej).

Kilka przepisów na wykorzystanie kiełków 🙂

Gryczanka

Być może nie spodziewaliście się, że grykę można jeść na surowo. Owszem można, ale po uprzednim skiełkowaniu, trwa to ok 3 – 4 dni. Dzięki kiełkowaniu gryka zyskuje pozytywne dla nas właściwości i zwiększa  zawartość minerałów.

Skiełkowana gryka robi się miękka i stanowi bardzo fajny dodatek do koktajli czy owsianek. Lubię czasami zamiast owsianki zrobić sobie gryczankę. Czyli kiełki w całości jemy z bezmlecznym jogurtem i owocami, lub miksujemy wszystko blenderem na krem i dekorujemy owcami.

Koktajl z gryki skiełkowanej

Bardzo odżywczy koktajl można zrobić z gryki z dowolnymi owocami i wodą lub mlekiem roślinnym.

Składniki:

  • 2 – 3 łyżki skiełkowanej gryki,
  • 1 banan,
  • kawałek ananasa,
  • woda lub mleko roślinne.

Wykonanie:

Do blendera wrzucamy kiełki, owoce zalewamy taka ilością płynu jaka nam odpowiada (w zależności czy chcemy gęste smoothie czy lekki koktajl. Mielimy i cieszymy się smakiem.

„Twarożek” z tofu z kiełkami

Składniki:

  • 1 szt tofu naturalnego – ok 300 g – ideałem byłoby tofu jedwabiste (silken tofu),
  •  sok z 1/2 cytryny, lub więcej,
  • duża porcja kiełków rzodkiewki,
  • szczypiorek,
  • odrobina mleka roślinnego do rozcieńczenia twarożku,
  • 1 ogórek kiszony,
  • sól, pieprz, ew. płatki drożdżowe.

Wykonanie:

W zależności od tego jaką konsystencję lubimy tofu albo mielimy na gładko blenderem albo rozgniatamy widelcem, dodajemy do niego startego na drobnej tarce ogórka, pokrojone kiełki rzodkiewki, posiekany szczypiorek, przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Możemy dodać też odrobinę płatków drożdżowych, mieszamy. Gdy twarożek jest zbyt suchy dodajemy do niego odrobinę mleka, mieszamy i sprawdzamy czy smak nam odpowiada. Jeśli potrzeba doprawiamy do smaku.

Kiełki są tak łatwo dostępne i dają nam tak dużo zdrowia, że szkoda byłoby z nich nie korzystać, szczególnie teraz gdy mało jest świeżych warzyw. Wierzę, że kiełkowanie Was wkręci!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

3 z 10 warzyw przywracających zdrowie

3 z 10 warzyw przywracających zdrowie

Stare powiedzenie (które już chyba wyszło  z obiegu) mówi: Zdrów jak rzepa. Skądś się musiało ono wziąć i chociaż dzisiaj warzywo to odeszło do lamusa, warto przypomnieć sobie o jego pro zdrowotnych właściwościach.

Rzepa jest często mylona z rzodkwią. Sama się zastanawiałam nad tym czy czarna bulwa nazywana w sklepach czarną rzepą jest rzepą czy rzodkwią. Jest śródziemnomorską odmianą rzodkiewki zwana rzodkwią czarną, murzynką, rzodkwią zimową lub czarną rzepą  (Raphanus sativus L. var. Niger). Łatwo ją rozpoznać po bardzo mocnym siarkowym nie dla wszystkich przyjemnym aromacie i smaku.

Rzepa nie należy jak może nam się zdawać do rodziny warzyw korzeniowych tylko do rodziny kapustnych, tak jak brokuł, jarmuż, kapusta (nazywana jest kapustą polną). Kiedyś była spożywana bardzo często, została jednak wyparta przez ziemniaki. Teraz zazwyczaj jedzą ją zwierzęta nie ludzie. Dokumenty z XII w potwierdzają jej popularność, była uprawiana w ogrodach i na polach, płacono nią daniny właścicielom ziemskim i kościołowi.
Rzepa doczekała się również miejsca w poezji  u znanych wieszczów. Popularna „Rzepka” Juliana Tuwima, czy Jana Brzechwy „Rzepa i miód” są znane do dzisiaj, również Adami Mickiewicz w swoim wierszu „Zając i żaba” wspomina rzepę. Ksiądz Krzysztof Kluk w „Dykcyonarzu roślinnym” (z początku XIX wieku) napisał:
„Rzepa pospolita ma korzeń okrągły, ale prócz tej wielorakie są również odmiany (…) Jest jedną z pożyteczniejszych roślin w gospodarstwie”. Opisał wtedy siedem jej odmian. Przed ponad dwustu laty jadano ją od wiosny do późnej jesieni, przygotowywaną na różne sposoby. Bardzo często kiszono ją jak buraki. Ksiądz Kluk jej walory podkreślał określeniem, iż „żywi znacznie”, jednak ma również wadę (jak rośliny kapustne) – jest wzdymająca. Podobno z jej nasion wyciskano olej tak samo dobry jak z rzepaku.
Rzepa była również symbolem krzepkości 😉 Niestety również ubóstwa, być może dlatego została „zapomniana”, a wcale na to nie zasługuje.

Rzepa – skarbnica witamin.

Rzepa zawiera więcej witaminy C niż marchew czy burak! W rzepie i marchwi jako w pierwszych warzywach Wackenroder w 1831 r odkrył karoten (prowitaminę A). Zawiera ona również witaminy z grupy B, wit. E.
Jest również źródłem minerałów. Znajdziemy w niej potas (235 mg/100 g produktu), wapń (34 mg), fosfor (29 mg) i magnez (8 mg). Oczywiście nie tylko bulwa jest cenna, również część nadziemna czyli liście (tak jak innych kapustnych) zawierają dużo witamin, wapnia, miedzi i żelaza.
Jest świetna dla osób na diecie, ponieważ jest niskokaloryczna (w 100 g ok 22 kalorie) i ma dużo błonnika.
Sok z rzepy w połączeniu z sokiem z marchwi jest pomocny w budowie mocnych zębów i kości u dzieci.

Regularne jedzenie rzepy pomaga uzupełnić niedobory składników ważnych dla zdrowia i wzmacnia organizm. Jest polecana przy osłabieniu, przeziębieniach czy katarze. Trzeba wtedy wydrążyć rzepę, nasypać do środka dobrego cukru i spożywać sok po ok 3 h.

Jedzenie rzepy wzmacnia układ odpornościowy i ułatwia usuwanie toksyn z organizmu. Jej jedzenie wpłynie korzystnie na nasz organizm gdy mamy zaburzenia trawienia, obstrukcje czy przy chorobie wrzodowej żołądka. Surowy sok przeciwdziała zaparciom.

W diecie antyrakowej

Diecie z udziałem rzepy i innych roślin krzyżowych przypisuje się działanie profilaktyczne, zmniejszające ryzyko raka sutka. Ochronne działanie przed nowotworami m.in. płuc może mieć znajdujący się w rzepie kwas foliowy.
W medycynie ludowej rzepę polecano w kuracjach obniżających cukier we krwi.

Pomoc w walce z cholesterolem.

Korzenie rzepy zawierają bardzo dużo przeciw cholesterolowych włókien rozpuszczalnych. Wg niektórych badaczy wystarczy zjadać 6 g włókien by uzyskać obniżenie poziomu złego cholesterolu. Zjadając 100 g rzepy, zjemy ok 2 g włókien (marchew czy cebula mają o 1/3 mniej, a otręby o 1/2).

Okłady

Wykorzystywana również była w kuracjach zewnętrznych. Stosowano z ugotowanej i rozgniecionej okłady do łagodzenie ropni, wrzodów czy odmrożeń. Okłady te łagodzą ból i leczą chorą skórę.

Rzepa świetnie działa na włosy. Z czasów dzieciństwa doskonale pamiętam szampon z czarnej rzepy (jeden z niewielu dostępnych wtedy obok pokrzywowego 😉 ). Jest szczególnie polecana tym, którzy zmagają się z problemem osłabionych i wypadających włosów. Wywar z tego warzywa wzmacnia cebulki i przyspiesza porost włosów. Poza tym pomaga pozbyć się łupieżu i łojotoku.

Warto wprowadzić do diety nie tylko bulwę ale również korzenie, na pewno przyczyni się ona do poprawy naszego zdrowia. Jak wszystkie warzywa warto spożywać ją na surowo, ale można również piec (pokrojoną, skropioną olejem) i gotować, dusić czy kisić.

Go Top