Posts Tagged “gryka”

Kasza gryczana z tofu i cukinią

Kasza gryczana z tofu i cukinią

Danie jak zwykle proste i pyszne bo to w kuchni lubię najbardziej 🙂 Kasza gryczana z tofu i cukinią jest pyszną potrawą na obiad, dodatek wędzonego tofu nadaje jej niesamowitego smaku.

 

 

 

Składniki:

  • 1 szklanka kaszy gryczanej palonej,
  • 1 cukinia,
  • 1 tofu wędzone,
  • 1 cebula,
  • sól, pieprz,
  • natka pietruszki,
  • 2-3 łyżki oleju.

 

Wykonanie:

Wypłucz kaszę gryczaną – oczywiście możesz użyć niepalonej ale palona ma bardziej orzechowy smak i będzie bardziej pasowała do wędzonego tofu. Wsyp ją do garnka i zalej wodą w proporcji 1:1, ugotuj do miękkości. Kaszę najlepiej jest gotować na niedużym ogniu pod przykryciem, bez jej mieszania do momentu aż wchłonie całą wodę. Nie będzie to długo trwało bo kasza się szybko gotuje. W tym czasie obierz cebulę i pokrój ją w półplastry lub piórka. Tofu pokrój w kostkę, a cukinię przekrój wzdłuż na 4 części i również pokrój ją w kawałki o grubości podobnej do tofu.

Na patelnię wlej trochę oleju, podsmaż tofu – najlepiej by było zarumienione i chrupiące. Dodaj do niego cebulę i cukinię. Delikatnie je posól, smaż aż warzywa zmiękną, pod koniec dodaj kaszę i dobrze wymieszaj, przyprawa do smaku, wystarczy sól i pieprz, chociaż możesz też użyć ulubionych ziół. Posiekaj umytą natkę pietruszki i posyp nią gotowe danie.

Kasza gryczana z tofu i cukinią jest pyszna od razu na gorąco, ale możesz też ją zabrać do pracy i nawet jak nie masz jej jak podgrzać to na zimno jest równie pyszna.

kasza gryczana z tofu i cukinią

Smacznego!!!

Kiełku_jemy czyli dlaczego warto i jak kiełkować nasiona

Kiełku_jemy czyli dlaczego warto i jak kiełkować nasiona

Kiełki mocy

Zima jest uboga jeśli chodzi o warzywa. Oczywiście nie chodzi o to że ich nie ma ale o to, że te które są dostępne nie mają bardzo dużej wartości odżywczej. Niestety tracą ją podczas długiego przechowywania.
Jednak mamy możliwość urozmaicić swoje menu o to co najzdrowsze i do tego tanie – czyli kiełki. Kiełki są roślinami we wczesnej fazie wzrostu, zawartość składników odżywczych w kiełkach jest większa niż w pełni wykształconej roślinie. Oprócz tego jeśli robimy je sami możemy je zjadać prosto „z uprawy” pomijając pośredników.
Podczas kiełkowania uaktywniają się w nich enzymy, które tak przetwarzają substancje odżywcze, że nasz organizm potrafi je łatwiej przyswoić.

Kiełki zawierają wszystko co najlepsze w roślinach wykształconych i do tego w dużo większych dawkach.

Zawartość poszczególnych składników zależy oczywiście od tego jakiej rośliny nasiona kiełkujemy.
Większość z nich dostarcza organizmowi witamin z grupy B, a także witamin A, C, E i H. W ich skład wchodzą również pierwiastki potrzebne do prawidłowego rozwoju i funkcjonowania organizmu – wapń, żelazo, siarka, cynk, magnez, selen, potas i lit. Białko roślinne pomaga odbudowywać komórki i tkanki. Potas ujędrnia mięśnie, nie dopuszcza do ich wiotczenia. Witamina C zwiększa odporność, zapobiega przeziębieniom. Witamina E ma właściwości odmładzające. Zawarte w kiełkach składniki mineralne chronią przed anemią, usuwają dolegliwości przewodu pokarmowego, wpływają korzystnie na cebulki włosów. Osoby, które jedzą kiełki, mają zdrowsze serce, skórę, nerwy i mózg, obniża się im również poziom cholesterolu we krwi.

Nasiona zawierają wszystko to, co najlepsze dla kiełkującej rośliny (czyli witaminy, mikroelementy oraz białka), dlatego wiele dobrego jest w młodych roślinach, u których dodatkowo, w trakcie kiełkowania, uaktywnione zostają cząstki rozkładające białka i węglowodany na substancje proste, rozpuszczalne w wodzie i łatwo przyswajalne przez nasz organizm.
Pierwszym i najważniejszym powodem, dla którego warto sięgnąć po kiełki jest to, że zawierają spore ilości cynku, żelaza, jodu, litu, manganu, selenu, a także witaminę A, C, E, PP oraz witaminy z grupy B. Drugim ważnym powodem jest to, iż pomagają walczyć z nadwagą oraz utrzymać właściwą sylwetkę ciała.
Pomagają zapobiegać wielu chorobom cywilizacyjnym. Kiełki brokuła wspomagają zapobieganie nowotworom. Kiełkująca lucerna i soczewica polecana jest kobietom w ciąży i podczas karmienia, obniżają poziom złego cholesterolu i odtruwają organizm. Zaś kiełki słonecznika wzmacniają zęby i kości. Wszystkie poprawiają pracę serca, wygląd włosów i cery, także niebagatelnie wpływają na układ odpornościowy.
Kiełki są już dostępne chyba w każdym sklepie spożywczym, jednak warto je robić w domu (przynajmniej niektóre mało wymagające). Nasiona można kupić w sklepach ogrodniczych czy marketach. Nie polecam początkującym kiełkowania słonecznika ponieważ często się psuje, nasiona bywają połamane i gniją. Najłatwiejsze są: rzodkiewka, lucerna, brokuł, rzeżucha, ale również kapusta nie sprawia problemów podczas kiełkowania.

Jak kiełkować nasiona?

Przede wszystkim trzeba kupić nasiona na kiełki, a nie zwykłe nasiona przeznaczone do wysiewu w ogrodzie, ponieważ one zazwyczaj są zaprawiane przeciwko szkodnikom a takie nasiona nie dadzą nam nic dobrego.
Żeby wykiełkować nasiona można użyć domowych sprawdzonych sposobów: ligniny, słoika, z gazą czy sitka. Można również kupić plastikową kiełkownicę z 3 poziomami lub zainwestować dużo więcej w automatyczną praktycznie bezobsługową kiełkownicę automatyczną.

Najtańszym i prostym sposobem jest kiełkowanie nasion w słoiku. Oprócz nasion potrzebujemy słoik – najlepiej o pojemności ok 1 l., gazę i gumkę.

Wsypujemy w zależności od wielkości nasion (pamiętajcie że strączkowe pęcznieją) ok 5 łyżeczek (drobnych nasion można więcej). Do słoika wlewamy wodę – ok ½ słoika i zostawiamy nasiona do namoczenia na kilka godzin (może być na noc). Po tym czasie zakładamy na słoik gazę, którą przytwierdzamy gumką i wylewamy wodę ze słoika. Ustawiamy go pod kątem tak by woda ściekała (oczywiście trzeba słoik na czymś podeprzeć) – nie będzie się wtedy tworzyła pleśń w słoiku. Oczywiście należy co najmniej 2 razy dziennie przepłukiwać kiełki i odstawiać znów słoik do góry nogami. Po kilku dniach w zależności od rodzaju nasion będziemy się cieszyli świeżymi kiełkami.

Kiełki można również uprawiać na ligninie. Rozsypujemy na niej namoczone nasionka; zraszamy kilka razy dziennie, dbając o to, żeby lignina nie wyschła. Szczególnie dobrze kiełkuje się w ten sposób rzeżucha.

Kiełkowanie w plastikowej kiełkownicy jest łatwe, trzeba tylko pamiętać żeby co najmniej 3 razy dziennie przelewać kiełki wodą. Kiełkownica składa się z trzech przezroczystych pojemników z rowkowanym dnem, by ziarna mogły się odpowiednio rozłożyć, zbiornika na wodę i pokrywy; specjalne syfony odprowadzają nadmiar wody, którą po przepłukaniu należy zlać. Minusami takiej kiełkownicy jest to, że czasami kiełki zapychają odpływ w szalkach i trzeba je wykałaczką udrażniać, ale oprócz tego świetnie się sprawuje i można równocześnie hodować trzy rodzaje kiełków.

Automatyczna kiełkownica jest dla osób które mają dużo miejsca, gdyż jest duża. Ale uprawa w niej jest bardzo prosta, wystarczy dolewać wodę do zbiornika i co jakiś czas wylewać skapującą wodę. W kiełkownicy możemy uprawiać na 5 szalkach różne rodzaje nasion lub na 1 dużej np. trawę pszeniczną.

kiełki gryki

Jak wykorzystać kiełki?

Oczywiście najlepiej spożywać je na surowo, chociaż niektórzy twierdzą, że nasiona strączkowe powinny być poddane obróbce cieplnej (witarianie jednak uważają inaczej).

Kilka przepisów na wykorzystanie kiełków 🙂

Gryczanka

Być może nie spodziewaliście się, że grykę można jeść na surowo. Owszem można, ale po uprzednim skiełkowaniu, trwa to ok 3 – 4 dni. Dzięki kiełkowaniu gryka zyskuje pozytywne dla nas właściwości i zwiększa  zawartość minerałów.

Skiełkowana gryka robi się miękka i stanowi bardzo fajny dodatek do koktajli czy owsianek. Lubię czasami zamiast owsianki zrobić sobie gryczankę. Czyli kiełki w całości jemy z bezmlecznym jogurtem i owocami, lub miksujemy wszystko blenderem na krem i dekorujemy owcami.

Koktajl z gryki skiełkowanej

Bardzo odżywczy koktajl można zrobić z gryki z dowolnymi owocami i wodą lub mlekiem roślinnym.

Składniki:

  • 2 – 3 łyżki skiełkowanej gryki,
  • 1 banan,
  • kawałek ananasa,
  • woda lub mleko roślinne.

Wykonanie:

Do blendera wrzucamy kiełki, owoce zalewamy taka ilością płynu jaka nam odpowiada (w zależności czy chcemy gęste smoothie czy lekki koktajl. Mielimy i cieszymy się smakiem.

„Twarożek” z tofu z kiełkami

Składniki:

  • 1 szt tofu naturalnego – ok 300 g – ideałem byłoby tofu jedwabiste (silken tofu),
  •  sok z 1/2 cytryny, lub więcej,
  • duża porcja kiełków rzodkiewki,
  • szczypiorek,
  • odrobina mleka roślinnego do rozcieńczenia twarożku,
  • 1 ogórek kiszony,
  • sól, pieprz, ew. płatki drożdżowe.

Wykonanie:

W zależności od tego jaką konsystencję lubimy tofu albo mielimy na gładko blenderem albo rozgniatamy widelcem, dodajemy do niego startego na drobnej tarce ogórka, pokrojone kiełki rzodkiewki, posiekany szczypiorek, przyprawiamy do smaku solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Możemy dodać też odrobinę płatków drożdżowych, mieszamy. Gdy twarożek jest zbyt suchy dodajemy do niego odrobinę mleka, mieszamy i sprawdzamy czy smak nam odpowiada. Jeśli potrzeba doprawiamy do smaku.

Kiełki są tak łatwo dostępne i dają nam tak dużo zdrowia, że szkoda byłoby z nich nie korzystać, szczególnie teraz gdy mało jest świeżych warzyw. Wierzę, że kiełkowanie Was wkręci!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Pizza na gryczanym spodzie – bezglutenowa

Pizza na gryczanym spodzie – bezglutenowa

Zachciało się dzisiaj mojemu Mężowi pizzy, a ponieważ nie chciał żebym robiła dwa rodzaje ciast, zaczęłam szukać jakiegoś innego przepisu na bezglutenową niż ta ostatnia na ziemniaczanym spodzie.

Chciałam żeby to była pizza domowa a nie z gotowego miksu mąki bezglutenowej (zresztą nie mam takiego). I znalazłam 🙂 przepis Joli Słomy i Mirka Trymbulaka.

Składniki (na 2 pizze okrągłe lub jedną z blachy piekarnikowej):
– 50 g drożdży,
– 1 łyżeczka cukru,
– 400 ml wody,
– 500 g mąki gryczanej (zmieliłam kaszę gryczaną niepaloną),
– 1 łyżeczka soli,
– 4 łyżki oleju do ciasta,
– olej do natarcia rąk i posmarowania ciasta.

Wykonanie:

Drożdże wymieszać w ciepłej wodzie z cukrem, odstawić na kilka minut. Mąkę gryczaną w misce wymieszać z solą, dodać wodę z drożdzami, olej, wymieszać łyżką ciasto (ręką się nie da bo to ciasto się bardzo klei). Odstawić ciasto na 30 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Formę na której będziemy piec wysmarować olejem. Jola i Mirek podali żeby ciasto podzielić na 2 części, każdą wyłożyć i rękoma umoczonymi w oleju wyłożyć formę. Ja zrobiłam w ten sposób że „naolejonymi” dłońmi odrywałam z miski po kawałku i wyklejałam formę, później ciasto trzeba jeszcze polać olejem i można je wygładzić i „wyciągnąć”.
Na tak przygotowane ciasto układamy swoje ulubione dodatki, u mnie były to: podsmażone pieczarki, cebula, brokuł i czarne oliwki, a spód wysmarowałam sosem pomidorowym. Brzegi pizzy powinny być dobrze wysmarowane olejem, są wtedy bardziej chrupiące.
Pieczemy w nagrzanym do 200-220 stopni piekarniku przez ok 12-15 minut.
707
Smacznego!!!
Naleśniki gryczane

Naleśniki gryczane

Kto nie lubi naleśników?

Składniki (na ok 9 naleśników):

– 150 g maki gryczanej (zmieliłam w młynku do kawy kaszę gryczana niepaloną),
– 5 łyżek mąki kukurydzianej (również zmieliłam kasze kukurydzianą bo akurat nie miałam mąki),
– 3 łyżki maki ziemniaczanej,
– 2 łyżki mielonego siemienia lnianego,
– mleko sojowe lub woda,
– szczypta soli,
– olej.

Wykonanie:

Tak jak normalnych naleśników 🙂 Mieszamy suche składniki ze sobą, dodajemy mleko sojowe (ja dałam waniliowe i wodę) w takiej ilości żeby wyszło ciasto o konsystencji rzadkiej śmietany. Ważne jest żeby wszystkie suche składniki były zmielone na drobny pył, ja niestety nie zrobiłam tego dosyć dokładnie i dlatego na początku naleśniki wyszły mi grubsze. Dlatego po usmażeniu 2 pierwszych ciasto potraktowałam jeszcze mikserem ręcznym (żyrafą) i polecam zrobić to od razu, gdyż dzięki temu ciasto robi się bardziej pulchne.
Smażymy naleśniki na rozgrzanej naoliwionej patelni. Niestety te naleśniki potrzebują trochę więcej oleju niż zwykłe, dlatego po usmażeniu każdego naleśnika trzeba znów wlewać olej na patelnie.
Naleśniki po usmażeniu są raczej chrupiące (szczególnie brzegi), ale jeśli trochę poleżą to robią się bardziej miękkie.
Smakowały mi bardzo z dżemem własnej roboty 🙂

 Smacznego!!!

Go Top