Posts Tagged “szybkie jedzenie”

Placki ziemniaczane najlepsze

Placki ziemniaczane najlepsze

Niby proste a potrafią sprawić kłopot, dlatego mam dla Was prosty i pyszny przepis na placki ziemniaczane najlepsze! Nie potrzeba do nich jajek, mąki a są najlepsze!

 

 

 

Składniki:

  • ok 1,3 kg ziemniaków (przed obraniem – co powinno dać ok 1 kg po obraniu),
  • 1 mała cebula,
  • 1 ząbek czosnku (opcjonalnie),
  • 1/2 łyżeczki soli – lub więcej,
  • 1 łyżeczki pieprzu,
  • olej do smażenia.

 

Wykonanie:

Ziemniaki umyj i obierz, podziel na dwie części. Jedną część zetrzyj na drobnych oczkach tarki i przełóż na sitko z podstawioną miską. Drugą część ziemniaków zetrzyj na grubych oczkach tarki.

Dzięki dwóm grubościom ziemniaków będą one chrupkie z wierzchu i jednocześnie miękkie w środku, czyli dokładnie takie jakie najbardziej lubimy 🙂

Drobno starte ziemniaki odciśnij, tak by woda spłynęła do miski i przełóż je do grubo tartych.

Z miski z odciśniętą wodą odlej delikatnie płyn tak by została na jej dnie skrobia z ziemniaków, przełóż ją do miski z ziemniakami (jeśli jej nie będzie to się nie przejmuj). Cebulę pokrój w bardzo drobną kostkę – niektórzy polecają ją ścierać, ale wg mnie ścieranie cebuli nadaje jej gorzkiego smaku – dodaj ja do ziemniaków. Do masy dodaj przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku oraz sól i pieprz i dobrze wymieszaj.

Na patelnię z grubym dnem wlej tyle oleju, żeby było go ok 0,5 cm – placki nie są daniem fit 😉 ale raz kiedyś można.

 

Nakładaj po 1 dużej łyżce masy na dobrze rozgrzany olej i szybko spłaszczaj. Staraj się by placki nie były grube, ale nie powinno też być w nich dziur. Smaż tak długo, aż z obu stron będą rumiane. Odkładaj na ręcznik papierowy by pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Placki ziemniaczane najlepsze są gotowe, spróbuj i się przekonaj 🙂

Zjadaj tak jak lubisz, z solą, cukrem, jogurtem roślinnym.

placki ziemniaczane najlepsze

Smacznego!!!

Ziemniaczana zupa krem

Ziemniaczana zupa krem

 

Jesień to czas zup, rozgrzewających, sytych i pysznych, taka właśnie jest ziemniaczana zupa krem.

 

Jej atutem jest to że bardzo szybko się przygotowuje, co na pewno dla Ciebie jest ważne. I  oczywiście jej smak, mocno ziemniaczany, wędzony, po prostu pyszny!

 

Składniki:

  • ok 1 kg ziemniaków,
  • 1 duża cebula,
  • tofu wędzone,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 1 pęczek szczypiorku,
  • sól, pieprz,
  • papryka wędzona,
  • 2-3 łyżki dobrego oleju,
  • 2 liście laurowe, 2 ziarnka ziela angielskiego.

 

Wykonanie:

Ziemniaki i cebulę obierz. Możesz teraz wybrać jeden z dwóch sposobów przygotowania zupy:

1. pokrój wszystkie ziemniaki w kostkę, zalej je wodą niewiele ponad ich poziom, dodaj ziele angielskie i liście laurowe. Gotuj do miękkości, pod koniec wyjmij liście laurowe i ziele oraz kilka łyżek pokrojonych ziemniaków na talerz a resztę zmiel.

2. wrzuć wszystkie ziemniaki w całości do garnka, dodaj ziele angielskie i liście laurowe. Gotuj do miękkości. Wyjmij liście laurowe i ziele oraz 2 ziemniaki, pokrój je w kostkę. Resztę ziemniaków w garnku zmiel na krem.

Tofu i cebulę pokrój w kostkę, przesmaż je na złoto (nie przypalając cebuli). Czosnek pokrój w plastry. Dodaj tofu, czosnek i cebulę oraz pokrojone w kostkę ziemniaki do kremu, chwilę razem gotuj.

Jeśli lubisz ostrzejszy smak, możesz dodać podczas gotowania trochę pokrojonej papryki chili.

 

Przypraw sola, pieprzem oraz papryką wędzoną do smaku. Zjadaj z pokrojonym szczypiorkiem.

Ziemniaczana zupa krem jest pyszna! Będzie smakowała nie tylko wielbicielom ziemniaków, ale doceni ją każdy wielbiciel zup 🙂 Przy okazji jest naturalnie bezglutenowa.

ziemniaczana zupa krem

Smacznego!!!

Jeśli lubisz zupy krem, rzuć okiem też ten krem z groszku i cukinii:

Zupa krem z groszku i cukinii

Guacamole z brokuła na post dr Dąbrowskiej

Guacamole z brokuła na post dr Dąbrowskiej

 

 

Na poście brakuje czasami pomysłów na jedzenie, dlatego dzisiaj mam dla Ciebie przepis na pyszne „guacamole” z brokuła na post dr Dąbrowskiej.

 

 

 

Danie jest bardzo proste do zrobienia i w tej prostocie tkwi jego siła.

 

Składniki:

  • 1 mały brokuł,
  • 3-4 ząbki czosnku,
  • sok z 1/2 cytryny,
  • sól, pieprz.

 

Wykonanie:

Umyj brokuła, odetnij łodygę, możesz ją obrać i pokroić w kawałki (jest pyszna też na surowo). Podziel brokuł na mniejsze części i ugotuj do miękkości (łodygę również). Odcedź bardzo dobrze, żeby pozbyć się jak najwięcej wody z niego. Pozostaw go od ostygnięcia. Ugnieć go dobrze pałką lub zmiel blenderem ręcznym. Dodaj do brokuła przeciśnięty przez praskę czosnek oraz sok z cytryny. Przypraw do smaku sola i pieprzem.

Guacamole z brokuła na post dr Dąbrowskiej już jest gotowe. Najlepiej smakuje schłodzone podane na liściach cykorii lub kanapkach z plastrów kalarepy czy ogórka. Jest taka postną pastą, świetną do zjedzenia na śniadanie lub kolację.

Guacamole z brokuła na post dr Dąbrowskiej

Guacamole z brokuła na post dr Dąbrowskiej

 

Smacznego!!!

 

Jak widzisz post dr Dąbrowskiej, nie musi być nudny, zobacz ile ciekawych zup oferuję w swoim nowym e-booku, którego cena jest niższa tylko do 24.10.

Krem z dyni

Krem z dyni

Czy wiesz, że możesz zrobić szybki i pyszny a oprócz tego zdrowy krem z dyni!

 

Taki krem z dyni jest mega zdrowy bo składniki pomimo tego że zupa jest bardzo ciepła są nadal surowe, więc nie straciły tego co najcenniejsze. Blender jest świetnym pomysłem na raw zupy, które szybko się robi, są zdrowe i do tego mogą teraz jesienią rozgrzewać!

Wszystko to dzięki blenderowi wysokoobrotowemu G21 Perfect Smoothie Vitality.

Zobacz jakie to proste, kilka minut i parująca zupa gotowa!

Curry z fasoli mung z dynią

Curry z fasoli mung z dynią

Sezon dyniowy w pełni, oznacza to niestety zakończenie lata i początek tym razem niezbyt ładnej jesieni. Ale curry z fasoli mung z dynią już samym kolorem rozświetli całą kuchnię, nie mówiąc już o jego boskim smaku.

 

 

Składniki:

  • 1 szklanka suszonej fasoli mung,
  • 1 nieduża dynia hokkaido – ok 1 kg,
  • 1 puszka mleka kokosowego,
  • 1/2 lub 1 łyżeczka czerwonego curry (ostrość wyreguluj tak jak lubisz),
  • ewentualnie 2 liście curry i 1 liść limonki kafir,
  • 1 cebula,
  • 2-3 łyżki oleju,
  • sól, ew. pieprz,
  • natka pietruszki lub kolendra do posypania.

 

Wykonanie:

Niestety przed rozpoczęciem gotowania musisz namoczyć fasolę mung na ok 12 godzin. Po tym czasie odlej wodę z fasoli i zalej ją świeżą. Ugotuj ją do miękkości (gotuje się szybciej niż fasola Jaś). Postaraj się by było w niej jak najmniej wody, lub odlej jej nadmiar. Tak naprawdę możesz mieć  ugotowaną fasolę wcześniej bo najdłużej trwa jej gotowanie.

Dynię przekrój na pól i łyżką wyjmij z niej pestki. Możesz je ususzyć do zjedzenia np przy pomocy suszarki G21 o której pisałam lub np na kaloryferze 😉

Nie obieraj dyni hokkaido ze skóry, możesz ją jeść! Dynię pokrój w nieduże kawałki – ok 2 cm. Obierz i pokrój cebulę w grubą kostkę. Na dno garnka w którym będziesz robić curry wlej trochę oleju i gdy się rozgrzeje wrzuć cebulę i chwilę ją smaż, dodaj pokrojoną dynię, zaleją ją mlekiem kokosowym z puszki (razem z wodą). Dodaj do niej na początek 1/2 łyżeczki curry (jeśli lubisz bardzo ostre dania daj więcej, jeśli wolisz łagodne daj tylko trochę łyżki) oraz 1/2 łyżeczki soli. Jeśli masz liście curry i limonki kafir dodaj je do dyni, żeby potrawa była bardziej aromatyczna.

Po ok 5 minutach dołóż ugotowaną fasolę mung. Jeśli płynu będzie bardzo mało dodaj trochę wody. Gotuj całość do miękkości dyni, co jakiś czas mieszając, przypraw do smaku solą i ew. pieprzem. Jeśli jest mało ostra dodaj więcej pasty curry. Ale dobrze ją wymieszaj, ponieważ jest bardzo gęsta.

Gotowe curry z fasoli mung i dyni posyp posiekaną kolendrą lub natką pietruszki.

 

Oczywiście jeśli nie masz pasty curry możesz użyć mieszanki przypraw curry, ale to nie to samo, pasta jest niesamowicie aromatyczna i suszona przyprawa nie da tego efektu (potrawa przy dużej ilości może się czasami stać gorzka). Pastę curry czerwoną lub zieloną  możesz kupić w każdym markecie sprawdź tylko czy jest wegańska, bo zdarzają się z krewetkami.

curry z fasoli mung i dyni

curry z fasoli mung i dyni

curry z fasoli mung i dyni

curry z fasoli mung i dyni

Smacznego!!!

Kanie w cieście naleśnikowym

Kanie w cieście naleśnikowym

Sezon grzybowy w pełni, kiedy tylko mogę chodzę na grzyby. Z dzisiejszej wyprawy przyniosłam kolejne podgrzybki, zajączki i oczywiście kanie. Dlatego tym razem postanowiłam przygotować je w inny sposób i wymyśliłam żeby zrobić kanie w cieście naleśnikowym.

 

Dużo mniej chłoną olej niż smażone bez żadnej panierki, są chrupiące z wierzchu a wewnątrz miękkie.

 

Składniki:

  • dowolna ilośc kań,
  • mąka pszenna,
  • woda,
  • sól,
  • olej.

 

Wykonanie:

Jeśli masz bardzo brudne kanie to umyj je delikatnie i osusz papierem. Kanie są wysokimi grzybami, raczej nie są brudne, ale jeśli niesiesz je w koszyku razem z innymi grzybami ubrudzonymi ziemią może się tak zdarzyć, że również kanie będą miały trochę ziemi na sobie.

Ja zazwyczaj tylko strzepuje i oczyszczam ręcznie, żeby niepotrzebnie nie nasiąkały wodą. Wtedy bardziej będą pryskały podczas smażenia pomimo tego, że są w cieście.

Do miski wsyp mąkę – jej ilość zależy od ilości kań – w każdej chwili możesz ciasto dorobić. Dodaj szczyptę soli oraz wodę w takiej ilości żeby uzyskać bardzo gęste ciasto. Kanie możesz podzielić na mniejsze części i posypać je odrobiną soli, obtocz je dokładnie z obu stron w cieście. Patelnię rozgrzej, wlej na dno trochę oleju, rozgrzej go i układaj kanie obok siebie. Smaż z obu stron aż ciasto będzie usmażone a kanie zmiękną.

Kanie w cieście naleśnikowym mogą być świetnym dodatkiem do obiadu zamiast kotleta 🙂 Chociaż na kotlety też znajdziesz dużo przepisów na blogu.

kanie w cieście naleśnikowym

Smacznego!!!

 

Na fanpagu możesz zobaczyć moje transmisje live z lasu podczas zbierania grzybów, miałam trochę problemów technicznych, bo w lesie był kiepski zasięg, ale udało mi się nawet pokazać gdzie mieszkam 🙂

A Ty zbierasz grzyby? Ja ususzyłam juz całkiem sporo przy pomocy suszarki G21 (na którą masz 10% zniżkę, tak jak na inne produkty marki G21). Dzisiaj oprócz kani zebrałam duże wiaderko podgrzybków i zajączków które ugotowałam i za pasteryzowałam. Jestem bardzo ciekawa jak się utrzymają 🙂

Makaron z cukinii z czosnkiem – post dr Dąbrowskiej

Makaron z cukinii z czosnkiem – post dr Dąbrowskiej

Cukinia to bardzo wdzięczne warzywo, często przyrządzam ją podczas postu lub przypominajek wg dr Dąbrowskiej. Nadaje się na zupy, gulasze, surówki, można też z niej zrobić substytut makaronu podczas postu. Makaron z cukinii z czosnkiem jest bardzo prosty i szybki do przyrządzenia.

Składniki:

  • 2 nieduże cukinie (bez dużych wyrośniętych pestek),
  • 4 ząbki czosnku,
  • sól, pieprz, ew. świeża papryka ostra,
  • pomidorki koktajlowe.

Wykonanie:

Cukinie umyj, obetnij końcówki. Pokrój je przy pomocy noża do obierania warzyw w cienkie szerokie paski, czosnek pokrój w plasterki. Na patelnię wlej trochę wody wrzuć czosnek, dodaj cukinię, „podsmażaj ją na wodzie” do miękkości, przypraw do smaku sola i pieprzem. Jeśli lubisz ostrzejsze dania możesz dodać kilka plasterków ostrej papryki. Po przełożeniu cukinii na talerz ułóż na niej ćwiartki pomidorów.

Makaron z cukinii z czosnkiem to danie bardzo proste do zrobienia i bardzo smaczne, zasmakuje nie tylko podczas postu, ale również jako dodatek do normalnego obiadu.

makaron z cukinii z czosnkiem

Jak wykorzystać resztki zupy? Recenzja patelni Ballarini Alba.

Jak wykorzystać resztki zupy? Recenzja patelni Ballarini Alba.

Jak wykorzystać resztki zupy? Borykasz się czasami z tym pytaniem a nie lubisz marnować jedzenia?

Wystarczy, że dowolną zupę zmielisz (o ile już nie jest kremem – niekoniecznie na gładko) i wsypiesz do niej płatki owsiane, w takiej ilości żeby zagęściły cały płyn.

Masę odstaw na minimum 30 minut żeby płatki wchłonęły cały płyn. Po tym czasie możesz masę zmielić blenderem ręcznym lub zostawić z kawałkami płatków. Gdy odstawisz masę na dłużej zmiękną tak, że będą mało wyczuwalne.

Masę przypraw do smaku np. przyprawą do gyrosa, pieprzem i solą. Formuj z niej kotlety dowolnej wielkości, smaż je na niedużej ilości oleju bez żadnej panierki, przez kilka minut do czasu, aż będą z obu stron rumiane.

Do smażenia użyłam nowej tytanowej patelni indukcyjnej  Ballarini ALBA.

Mam w domu kilka bardzo dobrych patelni z serii dla profesjonalistów, ale ta przebija wszystkie, serio.

„Jest to patelnia z najwyższej półki dla najbardziej wymagających. Linia przeznaczona na wszystkie źródła ciepła w tym indukcję. Tytanowa, wyjątkowo odporna powierzchnia non-stick TI-X zapewnia długotrwałe bezstresowe użytkowanie nawet w ekstremalnych warunkach.  Grube dno doskonale akumulujące ciepło. Nowy spód typu “radiant” zapewniający doskonałą dystrybucję ciepła. Metalowa, nienagrzewająca się, nitowana rączka z przeznaczeniem również do piekarnika.”

Tak jest napisane na stronie producenta i powiem Ci, że rzeczywiście jest to prawda. Smażyłam na niej bardzo długo kotlety, nic się z nią nie dzieje podczas takiego smażenia i rączka się nie nagrzewa.

Dodatkowo używam jej zazwyczaj na kuchence gazowej i zdarza się, że płomień jest dosyć duży a nawet podczas takiego smażeniu patelnia się nie przegrzewa i świetnie sobie radzi, rączka nadal pozostaje chłodna i można ją złapać gołą ręką.  Dlatego też patelni można używać w piekarniku.

Patelnia ma bardzo ciekawy spód, typu radiant. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego spodu, okazało się, że to patent firmy Ballarini, który zapewnia równomierne rozprowadzanie ciepła. Jest szczególnie polecana osobom które długo używają patelni i cenią sobie niezawodność.

Bardzo podoba mi się jej rączka ze stali nierdzewnej, jest inna niż do tej pory widziałam. No i oczywiście sama powłoka patelni która jest bardzo odporna na uszkodzenia i zarysowania. Można na niej oczywiście smażyć bez tłuszczu.

Nie należy do bardzo tanich patelni, najmniejsza 20 cm kosztuje 299 zł a 28 cm 399 zł, uważam jednak, że przy tej jakości i 10 letniej gwarancji warto wydać trochę więcej i mieć patelnię na lata, która się nie porysuje, nie zacznie się łuszczyć i odpowiednio traktowana będzie służyła przez długi czas 🙂

Na moim kanale na YT możesz posłuchać jak wykorzystać resztki zupy oraz zobaczysz cały proces przygotowania i smażenia kotletów. Będzie mi miło jeśli zasubskrybujesz kanał oraz polubisz filmik.

A tak prezentuje się patelnia:

jak wykorzystać resztki zupy

patelnia Ballarini Alba

jak wykorzystać resztki zupy

Krem kalafiorowy z tahiną

Krem kalafiorowy z tahiną

Ostatnio namiętnie zjadam kalafiory, pod różnymi postaciami. Jednak krem kalafiorowy z tahiną jest moim faworytem. Jak zawsze szybki do zrobienia a smak nieziemski 🙂

Składniki:

  • 1 nieduży kalafior,
  • ok 5 lub więcej łyżek tahiny (lepiej dodawać po trochu),
  • 2 ząbki czosnku,
  • sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi,
  • 1 cebula,
  • szczypiorek.

Wykonanie:

Zacznij od obrania liści z kalafiora i wykrojenia grubego głąba. Kalafiora podziel na mniejsze części, wrzuć do garnka. Zalej go wodą, ale nieduża ilością, tak by nie do końca był przykryty, dodaj obraną i przekrojoną cebulę oraz czosnek. Gotuj do miękkości kalafiora. Dodaj do garnka tahinę i zmiel ręcznym blenderem całość na gładki krem. Przypraw go do smaku solą, pieprzem i czosnkiem niedźwiedzim. Przed podaniem posyp posiekanym szczypiorkiem.
Warto teraz jak najwięcej jeść warzyw na które jest sezon – nie dość, że są tanie to jeszcze najzdrowsze, w miarę szybko sprzedawane po zerwaniu (szczególnie te prosto od rolników). Tahiny oczywiście możesz dodać więcej do smaku, tak jak lubisz. Ja używam świeżo mielonej w domu z odrobina oleju, ale kupna tez będzie dobra.

Ta zupa mnie oczarowała, pokochałam ją tak, że po zjedzeniu wszystkiego wylizywałam garnek 😉 Serio, jej prostota i niesamowity smak mnie urzekły. Jeśli lubisz kalafiory i tahinę to na pewno Tobie też będzie smakowała 🙂

krem kalafiorowy z tahiną

krem kalafiorowy z tahiną

Smacznego!!!

Go Top