Posts Tagged “szybkie jedzenie”

Kanie w cieście naleśnikowym

Kanie w cieście naleśnikowym

Sezon grzybowy w pełni, kiedy tylko mogę chodzę na grzyby. Z dzisiejszej wyprawy przyniosłam kolejne podgrzybki, zajączki i oczywiście kanie. Dlatego tym razem postanowiłam przygotować je w inny sposób i wymyśliłam żeby zrobić kanie w cieście naleśnikowym.

 

Dużo mniej chłoną olej niż smażone bez żadnej panierki, są chrupiące z wierzchu a wewnątrz miękkie.

 

Składniki:

  • dowolna ilośc kań,
  • mąka pszenna,
  • woda,
  • sól,
  • olej.

 

Wykonanie:

Jeśli masz bardzo brudne kanie to umyj je delikatnie i osusz papierem. Kanie są wysokimi grzybami, raczej nie są brudne, ale jeśli niesiesz je w koszyku razem z innymi grzybami ubrudzonymi ziemią może się tak zdarzyć, że również kanie będą miały trochę ziemi na sobie.

Ja zazwyczaj tylko strzepuje i oczyszczam ręcznie, żeby niepotrzebnie nie nasiąkały wodą. Wtedy bardziej będą pryskały podczas smażenia pomimo tego, że są w cieście.

Do miski wsyp mąkę – jej ilość zależy od ilości kań – w każdej chwili możesz ciasto dorobić. Dodaj szczyptę soli oraz wodę w takiej ilości żeby uzyskać bardzo gęste ciasto. Kanie możesz podzielić na mniejsze części i posypać je odrobiną soli, obtocz je dokładnie z obu stron w cieście. Patelnię rozgrzej, wlej na dno trochę oleju, rozgrzej go i układaj kanie obok siebie. Smaż z obu stron aż ciasto będzie usmażone a kanie zmiękną.

Kanie w cieście naleśnikowym mogą być świetnym dodatkiem do obiadu zamiast kotleta 🙂 Chociaż na kotlety też znajdziesz dużo przepisów na blogu.

kanie w cieście naleśnikowym

Smacznego!!!

 

Na fanpagu możesz zobaczyć moje transmisje live z lasu podczas zbierania grzybów, miałam trochę problemów technicznych, bo w lesie był kiepski zasięg, ale udało mi się nawet pokazać gdzie mieszkam 🙂

A Ty zbierasz grzyby? Ja ususzyłam juz całkiem sporo przy pomocy suszarki G21 (na którą masz 10% zniżkę, tak jak na inne produkty marki G21). Dzisiaj oprócz kani zebrałam duże wiaderko podgrzybków i zajączków które ugotowałam i za pasteryzowałam. Jestem bardzo ciekawa jak się utrzymają 🙂

Makaron z cukinii z czosnkiem – post dr Dąbrowskiej

Makaron z cukinii z czosnkiem – post dr Dąbrowskiej

Cukinia to bardzo wdzięczne warzywo, często przyrządzam ją podczas postu lub przypominajek wg dr Dąbrowskiej. Nadaje się na zupy, gulasze, surówki, można też z niej zrobić substytut makaronu podczas postu. Makaron z cukinii z czosnkiem jest bardzo prosty i szybki do przyrządzenia.

Składniki:

  • 2 nieduże cukinie (bez dużych wyrośniętych pestek),
  • 4 ząbki czosnku,
  • sól, pieprz, ew. świeża papryka ostra,
  • pomidorki koktajlowe.

Wykonanie:

Cukinie umyj, obetnij końcówki. Pokrój je przy pomocy noża do obierania warzyw w cienkie szerokie paski, czosnek pokrój w plasterki. Na patelnię wlej trochę wody wrzuć czosnek, dodaj cukinię, „podsmażaj ją na wodzie” do miękkości, przypraw do smaku sola i pieprzem. Jeśli lubisz ostrzejsze dania możesz dodać kilka plasterków ostrej papryki. Po przełożeniu cukinii na talerz ułóż na niej ćwiartki pomidorów.

Makaron z cukinii z czosnkiem to danie bardzo proste do zrobienia i bardzo smaczne, zasmakuje nie tylko podczas postu, ale również jako dodatek do normalnego obiadu.

makaron z cukinii z czosnkiem

Jak wykorzystać resztki zupy? Recenzja patelni Ballarini Alba.

Jak wykorzystać resztki zupy? Recenzja patelni Ballarini Alba.

Jak wykorzystać resztki zupy? Borykasz się czasami z tym pytaniem a nie lubisz marnować jedzenia?

Wystarczy, że dowolną zupę zmielisz (o ile już nie jest kremem – niekoniecznie na gładko) i wsypiesz do niej płatki owsiane, w takiej ilości żeby zagęściły cały płyn.

Masę odstaw na minimum 30 minut żeby płatki wchłonęły cały płyn. Po tym czasie możesz masę zmielić blenderem ręcznym lub zostawić z kawałkami płatków. Gdy odstawisz masę na dłużej zmiękną tak, że będą mało wyczuwalne.

Masę przypraw do smaku np. przyprawą do gyrosa, pieprzem i solą. Formuj z niej kotlety dowolnej wielkości, smaż je na niedużej ilości oleju bez żadnej panierki, przez kilka minut do czasu, aż będą z obu stron rumiane.

Do smażenia użyłam nowej tytanowej patelni indukcyjnej  Ballarini ALBA.

Mam w domu kilka bardzo dobrych patelni z serii dla profesjonalistów, ale ta przebija wszystkie, serio.

„Jest to patelnia z najwyższej półki dla najbardziej wymagających. Linia przeznaczona na wszystkie źródła ciepła w tym indukcję. Tytanowa, wyjątkowo odporna powierzchnia non-stick TI-X zapewnia długotrwałe bezstresowe użytkowanie nawet w ekstremalnych warunkach.  Grube dno doskonale akumulujące ciepło. Nowy spód typu “radiant” zapewniający doskonałą dystrybucję ciepła. Metalowa, nienagrzewająca się, nitowana rączka z przeznaczeniem również do piekarnika.”

Tak jest napisane na stronie producenta i powiem Ci, że rzeczywiście jest to prawda. Smażyłam na niej bardzo długo kotlety, nic się z nią nie dzieje podczas takiego smażenia i rączka się nie nagrzewa.

Dodatkowo używam jej zazwyczaj na kuchence gazowej i zdarza się, że płomień jest dosyć duży a nawet podczas takiego smażeniu patelnia się nie przegrzewa i świetnie sobie radzi, rączka nadal pozostaje chłodna i można ją złapać gołą ręką.  Dlatego też patelni można używać w piekarniku.

Patelnia ma bardzo ciekawy spód, typu radiant. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego spodu, okazało się, że to patent firmy Ballarini, który zapewnia równomierne rozprowadzanie ciepła. Jest szczególnie polecana osobom które długo używają patelni i cenią sobie niezawodność.

Bardzo podoba mi się jej rączka ze stali nierdzewnej, jest inna niż do tej pory widziałam. No i oczywiście sama powłoka patelni która jest bardzo odporna na uszkodzenia i zarysowania. Można na niej oczywiście smażyć bez tłuszczu.

Nie należy do bardzo tanich patelni, najmniejsza 20 cm kosztuje 299 zł a 28 cm 399 zł, uważam jednak, że przy tej jakości i 10 letniej gwarancji warto wydać trochę więcej i mieć patelnię na lata, która się nie porysuje, nie zacznie się łuszczyć i odpowiednio traktowana będzie służyła przez długi czas 🙂

Na moim kanale na YT możesz posłuchać jak wykorzystać resztki zupy oraz zobaczysz cały proces przygotowania i smażenia kotletów. Będzie mi miło jeśli zasubskrybujesz kanał oraz polubisz filmik.

A tak prezentuje się patelnia:

jak wykorzystać resztki zupy

patelnia Ballarini Alba

jak wykorzystać resztki zupy

Krem kalafiorowy z tahiną

Krem kalafiorowy z tahiną

Ostatnio namiętnie zjadam kalafiory, pod różnymi postaciami. Jednak krem kalafiorowy z tahiną jest moim faworytem. Jak zawsze szybki do zrobienia a smak nieziemski 🙂

Składniki:

  • 1 nieduży kalafior,
  • ok 5 lub więcej łyżek tahiny (lepiej dodawać po trochu),
  • 2 ząbki czosnku,
  • sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi,
  • 1 cebula,
  • szczypiorek.

Wykonanie:

Zacznij od obrania liści z kalafiora i wykrojenia grubego głąba. Kalafiora podziel na mniejsze części, wrzuć do garnka. Zalej go wodą, ale nieduża ilością, tak by nie do końca był przykryty, dodaj obraną i przekrojoną cebulę oraz czosnek. Gotuj do miękkości kalafiora. Dodaj do garnka tahinę i zmiel ręcznym blenderem całość na gładki krem. Przypraw go do smaku solą, pieprzem i czosnkiem niedźwiedzim. Przed podaniem posyp posiekanym szczypiorkiem.
Warto teraz jak najwięcej jeść warzyw na które jest sezon – nie dość, że są tanie to jeszcze najzdrowsze, w miarę szybko sprzedawane po zerwaniu (szczególnie te prosto od rolników). Tahiny oczywiście możesz dodać więcej do smaku, tak jak lubisz. Ja używam świeżo mielonej w domu z odrobina oleju, ale kupna tez będzie dobra.

Ta zupa mnie oczarowała, pokochałam ją tak, że po zjedzeniu wszystkiego wylizywałam garnek 😉 Serio, jej prostota i niesamowity smak mnie urzekły. Jeśli lubisz kalafiory i tahinę to na pewno Tobie też będzie smakowała 🙂

krem kalafiorowy z tahiną

krem kalafiorowy z tahiną

Smacznego!!!

Sałatka ogórkowa z limonkowym sosem

Sałatka ogórkowa z limonkowym sosem

Czasami do azjatyckich dań i nie tylko warto zrobić lekką sałatkę z cytrusowym aromatem. Taka sałatka ogórkowa z limonkowym sosem będzie idealna np do sajgonek. Jest prosta do zrobienia i nie potrzeba czekać aż się przegryzie 😉

Składniki:

  • 3 długie ogórki,
  • sok z 1 limonki,
  • 2 łyżki sosu sojowego,
  • 2 łyżki dowolnego słodkiego syropu (z agawy),
  • 1 łyżeczka oleju tłoczonego na zimno o neutralnym smaku,
  • kilka gałązek grubego szczypiorku,
  • ew. kawałek ostrej papryczki jeśli lubisz ostre dania,
  • szczypta soli,
  • ew. sezam.

Wykonanie:

Ogórki umyj, najlepiej jeśli pozostaną ze skórką (o ile nie są z marketu), pokrój je na kawałki ok 10 cm. Przy pomocy tarki lub mandoliny z ząbkami pokrój ogórki wzdłuż na cienkie paski. Wrzuć je do miski, szczypiorek pokrój na skośne kawałki. Z połowy limonki zetrzyj skórkę, wyciśnij z całej sok. Wymieszaj ze sobą sok z limonki, sos sojowy, słodki syrop, olej polej sosem ogórki, dobrze wymieszaj. Spróbuj, czy nie potrzeba przyprawić ogórków solą. Jeśli lubisz dodaj kilka kawałków ostrej papryczki. Sałatkę podawaj posypaną sezamem.

Ja oprócz sajgonek (których nie ma na zdjęciu) zjadłam ją z ryżem, ale będzie też dobrym dodatkiem do obiadu po polsku (np ziemniaków czy kaszy). Im dłużej będzie stała tym ogórki będą bardziej miękkie i „zwiotczałe”. Jeśli chcesz by zachowały chrupkość zjedz ją od razu. Możesz też poczekać zą zmiękną wszystko zależy od Twoich preferencji.

sałatka ogórkowa z limonkowym sosem

sałatka ogórkowa z limonkowym sosem

Smacznego!!!

Mus bardzo czekoladowy z dwóch składników

Mus bardzo czekoladowy z dwóch składników

To jest przepis na mus bardzo czekoladowy i do tego z bardzo prostych składników. Jedyne co musisz do niego kupić to czekolada, drugi składnik masz zawsze w domu.

Jest to….. woda. Tak, tak woda. Jak widzisz składniki są bardziej niż proste, jednak żeby go wykonać potrzeba trochę pracy. Tzn trochę ubijania.

Nie jest to też deser który może stać, niestety. To goście na niego powinni czekać a nie odwrotnie. Dobrze też dodać do niego owoce żeby przełamać mocno czekoladowy smak. Nie wychodzi go bardzo dużo, ale jest tak intensywnie czekoladowy, że z tej ilości kilka osób się nim uraczy 🙂

Składniki:

  • 200 g czekolady gorzkiej (2 tabliczki – ja użyłam Goplany – jest wegańska bez oleju palmowego),
  • ok 200 ml wody,
  • ew. 1-2 łyżki ksylitolu lub cukru (nie w płynie bo rozrzedzi masę),
  • owoce do dekoracji.

Wykonanie:

Niby proste ale trochę trzeba się przy nim namachać, nie żebym Cię straszyła, po prostu będziesz musiała trochę ręcznie ubijaczką popracować 🙂

Będziesz potrzebowała 2 misek, jedną większą i drugą mniejszą – taką  by się wygodnie w niej ubijało i żeby można było ją wstawić do większej miski wypełnionej wodą i lodem. Teraz do mniejszej miski włóż połamaną na kawałki czekoladę. Drugą miskę wypełnij zimną wodą (ja robiłam to w zlewie żeby nie nachlapać) i naszykuj sobie kostki lodu. Masz dwie drogi przygotowania deseru. Wodę możesz zagotować i gorącą zalać czekoladę oraz dokładnie wymieszać aż do rozpuszczenia czekolady. Możesz też wlać do czekolady zimą wodę i miskę postawić na garnku z delikatnie gotującą się wodą, podgrzewać ją cały czas mieszając aż do rozpuszczenia. Jeśli wolisz słodką czekoladę dodaj do niej cukier czy ksylitol w momencie gdy zacznie się rozpuszczać.  Po rozpuszczeniu czekolady pozostaje najbardziej pracowity etap. Miskę z rozpuszczoną czekoladą wstaw do miski z zimną wodą i lodem.

Teraz musisz zacząć czekoladę ubijać ręcznie ubijaczką, trwa to ok 2-3 minut.

Jest jednak jedno utrudnienie, nie można jej ubijać za długo, musi być jeszcze lekko płynna – delikatnie skapująca z ubijaczki. Gdy taka będzie wyjmij ją od razu z lodu ponieważ później stojąc w wodzie z lodem czekolada zacznie twardnieć i zamiast musu zrobią się grudki czekoladowe. Jednak, nie martw się, nawet jak tak się stanie nic straconego! Stawiasz miskę z czekoladą znów na garnek z gorącą wodą, rozpuszczasz ją i znów ubijasz, tym razem krócej i szybko wyjmujesz ją z lodu, by nie dopuścić do stwardnienia czekolady. Przekładasz ją do miseczek i dekorujesz owocami, możesz też zrobić sobie z niej fondue na zimno i maczać w niej owoce 🙂 Jak pisałam wcześniej mus musi być zjedzony szybko, bez przechowywania 🙂

Wg moich możliwości ta ilość wystarczy na ok 6-8 niedużych porcji,  ponieważ jest to mus bardzo czekoladowy – w sumie to sama czekolada i trzeba mieć zacięcie żeby zjeść jej dużo. No chyba, że normalnie zjadasz tabliczkę czekolady 🙂

Mus bardzo czekoladowy

Mus bardzo czekoladowy

Niestety, ja go nie wymyśliłam, jest dziełem francuskiego fiizykochemika Herve Thisa a sposób jego przyrządzenia znalazłam na YT.

Smacznego!!!

10 niezbędnych produktów w kuchni roślinnej

10 niezbędnych produktów w kuchni roślinnej

Jakiś czas temu na fanpagu zapytałam o to co zawsze musi być w domu w kuchni wegańskiej, było mnóstwo odpowiedzi. Stwierdziłam, że warto zrobić listę najbardziej przydatnych (oczywiście wg mnie) w kuchni rzeczy. Oczywiście nie piszę o warzywach, owocach, kaszach czy strączkach itp (o tym w innym wpisie).

Tak powstała lista 10 niezbędnych produktów w kuchni roślinnej. Kolejność przypadkowa 😉 Wg mnie to takie must have w roślinnej kuchni każdego gotującego 🙂

10 niezbędnych produktów w kuchni roślinnej

  1. Sól kala namak – tzw sól jajeczna, bardzo przydatna w kuchni wegańskiej, nadaje potrawom jajeczny smak, dzięki dużej zawartości siarki (oczywiście jest to produkt naturalny). Ja jej używam do tofucznicy (np takiej z boczniakami), do pasty o smaku jajecznym i innych potraw;
  2. Papryka wędzona – przyprawa w proszku nadająca potrawom wędzony smak. Jedna z moich ulubionych przypraw, świetnie podkręca smak zup, gulaszy czy past;
  3. Aquafqba lub po prostu 1 puszka ciecierzycy – aquafaba czyli woda z gotowania ciecierzycy (lub z puszki), Jest dla mnie niezbędna do majonezu (przepis tutaj), idealna do deserów (musów, np takiego, czy bardziej skomplikowanych bez lub ciasta biszkoptowego);
  4. Płatki drożdżowe – czyli nieaktywne drożdże nadające potrawom serowego smaku. Przydadzą się do sosów, sera z ziemniaka czy fasoli. Można je zrobić samemu w domu susząc drożdże w piekarniku – tak jak w tym przepisie;
  5. Agar-agar – roślinna substancja żelująca – zastępnik żelatyny produkowany z glonów. Przydaje się do produkcji domowych galaretek i wytrawnych galaret;
  6. Glony np nori do sushi – glony bardzo często są wykorzystywane w kuchni roślinnej ponieważ nadają daniom morki smak. A te do sushi można spokojnie połamać lub pokruszyć do pasty;
  7. Tofu – o ile nie unikasz soi, ten „serek” sojowy jest w domu bardzo przydatny. U mnie najczęściej występuje w formie tofucznicy, smażonych marynowanych plastrów na kanapkę. Jest też świetny do deseru czekoladowego (szczególnie silken tofu czyli tofu jedwabiste jest idealne do deserów). Tofu świetnie przyjmuje wszystkie smaki, dlatego nadaje się do każdej potrawy wytrawnej lub słodkiej;
  8. Płatki owsiane – w wielu domach zjada się je w formie owsianki, ja używam ich gdy nie mam żadnego mleka roślinnego a pilnie potrzebuję. Wystarczy dodać do nich wody, zmielić i przecedzić. Płatki są też świetne jako zagęstnik wszelakich kotletów. Wystarczy zalać je wrzątkiem i odstawić do napęcznienia, można też zmielić je na mąkę i dodać do masy na kotlety, znakomicie je sklei;
  9. Gorzka czekolada (np Wawel robi bez oleju palmowego) nie jest niezbędna ale przydaje się rozpuszczona do deserów, czy z dodatkiem oleju kokosowego jako polewa do ciast czy ciasta;
  10. Coś do słodzenia deserów – melasa karobowa, trzcinowa, czy z morwy lub syrop z daktyli lub innych owoców (bardzo prosto można zrobić w domu trzeba tylko namoczyć suszone owoce i zmielić je ew. dodając wody). Świetnie posłodzą ciasta lub desery.

Takich przydasiów w wegańskiej kuchni można by wymieniać wiele. Te 10 niezbędnych produktów w kuchni roślinnej które wymieniłam mają stałe miejsce w mojej kuchni i nie wyobrażam sobie ich nie mieć.

A Ty jakie masz niezbędne produkty w kuchni?

Młoda kapusta z kaszą gryczaną

Młoda kapusta z kaszą gryczaną

Młoda kapusta z kaszą gryczaną to proste i pyszne danie. Jest jednocześnie tanie i szybkie do zrobienia (jeszcze szybsze jeśli masz ugotowaną kaszę gryczaną!

Jego siła tkwi w prostocie, jeśli tak ja jesteś wielbicielką młodej kapusty i kaszy to się w nim zakochasz 🙂

Składniki:

  • 1 szklanka ugotowanej kaszy gryczanej palonej,
  • 1/4 główki młodej zbitej kapusty (jeśli jest to bardzo świeża i mająca niedużo liści kapusta to użyj połowy),
  • 2-3 ząbki czosnku (w zależności od tego jak bardzo lubisz czosnek,
  • 1 cebula,
  • ew. klika pieczarek lub boczniaków,
  • opcjonalnie: kilka orzechów włoskich,
  • olej,
  • sól, pieprz.

Wykonanie:

Jeśli nie masz ugotowanej kaszy, wypłucz ją i ugotuj zalewając wodą w stosunku 2:1 (woda/kasza), możesz dodać odrobinę soli do gotowania. Gdy kasza będzie ugotowana, zostaw ją przykrytą żeby wchłonęła ewentualny nadmiar wody. Jeśli masz w domu pieczarki pokrój je w spore kawałki (na raz do buzi – ja duże kroję na 8 części) i przesmaż na oleju żeby się przyrumieniły, to samo zrób z boczniakami tylko, że te podziel na paski. Grzyby zdejmij z patelni. Czosnek pokrój w plastry, cebulę w pół plastry a kapustę w niezbyt grube paski, na patelnię wlej trochę oleju. Wrzuć kapustę, chwilę smaż, dodaj cebulę i czosnek, smaż razem do czasu aż kapusta będzie miękka (ja robię pół twardą bo taką lubię). Do daj do nich kaszę i grzyby, dobrze wymieszaj, dopraw do smaku sola i pieprzem. Jeśli chcesz przed końcem smażenia dodaj kilka posiekanych orzechów.

Młoda kapusta z kaszą gryczaną to danie proste a jednocześnie genialne w swojej prostocie. Lekko chrupiąca kapusta, przysmażone grzyby, bardzo aromatyczny czosnek oraz orzechowa w posmaku kasza gryczana, wszystko to tworzy pyszne danie!

młoda kapusta z kaszą gryczaną

młoda kapusta z kaszą gryczaną

Smacznego!!!

Sałatka z bobem i ziemniakami

Sałatka z bobem i ziemniakami

Sezon na bób trwa w najlepsze, jem go codziennie w różnych postaciach, chociaż najchętniej zwyczajnie gotowany z solą. Czasami jednak ma się ochotę na inną odsłonę bobu, tym razem z mojej kuchni wyszła sałatka z bobem i ziemniakami.

Jest prosta do zrobienia, potrzebuje tylko trochę czasu. Jeśli jesteś niecierpliwa możesz ją zjeść na ciepło od razu po przygotowaniu warzyw, albo przygotować wieczorem na lunch do pracy.

Składniki:

  • ok 1/2 kg bobu,
  • ok 1/2 kg młodych ziemniaków,
  • 2-3 nieduże ogórki małosolne,
  • ew. 1/2 szklanki soczewicy zielonej (dobrze jeśli będzie ale nie musi, możesz użyć z puszki lub odłożyć sobie gdy robisz np tą pastę z soczewicy),
  • 1 cebula duża,
  • mały pęczek koperku,
  • do smaku ocet jabłkowy lub z kombuchy 1-2 łyżki,
  • 2 łyżki dobrego oleju,
  • sól, pieprz do smaku.

Wykonanie:

Umyj i obierz ziemniaki, ugotuj je do miękkości – ale tak by się nie rozpadały – wyjmij delikatnie ziemniaki z wody i odstaw. Bób ugotuj w osolonej wodzie, odcedź. Warzywa zostaw do ostygnięcia, możesz nawet ugotować je wieczorem na rano lub kilka godzin wcześniej i schłodzić. Cebulę pokrój w piórka lub półplastry, podduś ją na patelni z olejem i octem. Ogórki małosolne pokrój w grubą kostkę. Ziemniaki pokrój w duże kawałki, wymieszaj je w misce z bobem, dodaj cebulę, posiekany koperek, ogórki i soczewicę. Przypraw do smaku solą i pieprzem, dobrze wymieszaj. Spróbuj czy jest wystarczająco doprawiona, ew dopraw, dodaj gdy potrzeba odrobinę octu lub oleju gdyby była za sucha. Możesz ją jeść od razu lub odstawić jeszcze żeby się przegryzły smaki.

Ta sałatka z bobem i ziemniakami jest pyszna! Jest też syta, może zastąpić obiad, tym bardziej jeśli zrobisz ją z dodatkiem soczewicy. Będzie w sam raz na obiad w upalny letni dzień, a gdy będzie chłodniej możesz też zrobić ją w wersji na ciepło. Obie będą równie dobre 🙂 Ja zjadłam ją popijając zakwasem z buraczków (przepis) a na ciepło będzie też dobra z barszczem.

sałatka z bobem i ziemniakami

sałatka z bobem i ziemniakami

Wkrótce kolejne przepisy z bobem w roli głównej.

Smacznego!!!

Go Top