Inulina + najprostsze kokosanki


Zainteresowałam się niedawno inuliną.Nie wiem czy słyszeliście o niej, dlatego chciałam Wam ją przybliżyć 🙂

Naukowo ujmując inulina należy do grupy błonników pokarmowych, praktycznie jest węglowodanem obecnym w tysiącach roślin i służącym im zarówno do magazynowania energii jak i regulowania odporności na zimno. Inulina chociaż należy do tej samej grupy związków chemicznych co sacharoza (cukier), jest zupełnie inaczej zbudowana. Wyobraźmy sobie krótki łańcuch, mający około 12 ogniw, tak w przybliżeniu wygląda cząstka inuliny. Każde ogniwo, oprócz pierwszego, to molekuła fruktozy – cukru owocowego. To pierwsze natomiast jest cząsteczką glukozy. Zdarzają się cząstki inuliny mające nawet 60 ogniw, jednak ten jej rodzaj jest niesłodki i ma zastosowanie głównie w przemyśle, m. in. jako zamiennik tłuszczu. Natomiast średnia dla jej słodkiej formy wynosi właśnie około 12 i z tego powodu jest ona zaliczana do oligosacharydów (gr. oligos – niewiele, nielicznie), czyli cukrów złożonych z niewielkiej liczby podcząsteczek.

Jak pisałam inulina jest w wielu roślinach, najbardziej nam chyba znane to:

  • cykoria,
  • topinambur,
  • mniszek lekarski,
  • cebula,
  • czosnek,
  • banany.

Dostępna na polskim rynku inulina, otrzymywana z korzenia cykorii, zawiera domieszkę wolnych cukrów stanowiącą około 7% jej objętości, a składającą się z fruktozy, glukozy i sacharozy. Każde 100 g inuliny zawiera też ok. 40 mg sodu, 7.5 mg potasu, 11.5 mg wapnia i 0.48 mg żelaza.

W sklepie oprócz warzyw i owoców zawierających inulinę można kupić ją w sproszkowanej białej postaci (oczywiście wiadomo, że jest ona przerobiona, ale czasami i taka nam się przydaje). Po jej spróbowaniu poczujemy delikatny słodki smak (jest o 1/10 mniej słodka od cukru, dlatego nie nadaje się do słodzenia). Mnie trochę przypomina mało słodkie mleko w proszku. Ma niski indeks gilkemiczny (14) i małą kaloryczność (1,6 kcal na 1 g), dlatego mogą ją spożywać chorzy na cukrzycę oraz osoby odchudzające się.
Inulina, jest także prebiotykiem.
Co to dla nas oznacza?
Oznacza to, że stanowi doskonałą pożywkę dla pożytecznych bakterii jelitowych, jak Lactobaccillus czy Bifidobacterium. Chronią one nasze jelita przed infekcjami spowodowanymi przez patogeny, obniżając ph w jelitach. m. in. za pomocą kwasu mlekowego i produkując naturalne antybiotyki – działające też na grzyby i wirusy.
Korzystnie wpływają na system immunologiczny jelita. Poprzez wpływ na metabolizm cholesterolu jako prekursora hormonów zapobiegają ich niedoborom. Kolejne korzyści z substancji wydzielanych przez pożyteczne bakterie to ochrona przed rakiem lub zapaleniem jelita grubego, zwiększenie wchłaniania takich kluczowych mikroelementów jak wapń, magnez, cynk czy żelazo, co oznacza zwiększoną ochronę przed osteoporozą.
Probiotyczne bakterie pomagają również w usuwaniu promieniotwórczego strontu z naszego organizmu i neutralizują część toksyn pokarmowych (dzięki czemu nasza wątroba jest mniej obciążona). Wpływają na zmniejszenie wydalania azotu przez nerki oraz obniżają produkcję amoniaku w jelitach.
Jedną z korzyści są wytwarzane przez bakterie jelitowe krótkołańcuchowe kwasy tłuszczowe, na przykład octowy czy propionowy. Osłaniają śluzówkę jelita, wpływają one na metabolizm glukozy, obniżając jej poziom we krwi, a także na metabolizm tłuszczów – z takim samym skutkiem. Są regulatorami wzrostu oraz głównym źródłem energii dla komórek nabłonkowych okrężnicy.
Z badań naukowych wynika, że około 40% masy inuliny przekształca się w biomasę bakterii.
Inulina uważana jest także za rozpuszczalny błonnik pokarmowy. Wiążąc duże ilości wody zwiększa ilość treści pokarmowej obniżając jednocześnie jej kaloryczność.

Inulina może być używana do zagęszczania zup czy sosów, zamiast białej mąki. Można ją również dodawać do ciasta lub innych domowych wypieków – dzięki niej zyskują na teksturze i trwałości, a kruche ciastka na chrupkości. Tak naprawdę można ja dodawać do wszelkich potraw które potrzebują czegoś co zwiąże, zagęści lub ustabilizuje potrawę (np. pasty, majonezy).
Podobno gotowana z wodą inulina zyskuje postać płynnej galaretki, ale jeszcze tego nie próbowałam.

Teoretycznie nie istnieją ograniczenia w spożyciu inuliny, jednak niektóre kraje UE zalecają spożywanie do 20g inuliny dziennie. Jest to spowodowane możliwym lekkim działaniem przeczyszczającym, zwłaszcza dla „nieprzyzwyczajonych” jelit.

Najprostsze kokosanki

Składniki:

  • 1 część inuliny,
  • 2 części wiórków kokosowych,
  • woda.

Wykonanie:

Wystarczy wymieszać inulinę z wiórkami, dodać do nich kilka kropel wody i zagnieść. Odrywać niewielkie kawałki, formować je w kulki, odkładać do stężenia, można je również obtoczyć w wiórkach. Zjadać zamiast czekoladek 😉

IMG_0377 (2)

Smacznego!!!

Na podstawie www.gajanea.pl

Drukuj
Previous Top 5 przepisów śniadaniowych na lato - na słodko
Next Wegańskie masło

6 komentarzy

  1. swojsko z fasolką
    18 lipca 2016
    Odpowiedz

    Jutro, och, dzisiaj je zrobię 🙂

    • 18 lipca 2016
      Odpowiedz

      Daj znać czy Ci smakują 🙂

      • 14 sierpnia 2016
        Odpowiedz

        Zrobiłam, przypomniało mi się, żeby napisać, jak smakowały 🙂 Otóż małosłodkie, mocno kokosowe, nieco klejące (za dużo wody mi chlupło…) czyli dla mnie idealne 😀 Dzięki za pomysł. Muszę spróbować jeszcze w innych wersjach koniecznie. Pozdrawiam cieplutko.

  2. Ewa
    25 września 2018
    Odpowiedz

    Pyszne,dodalam jeszcze odrobine stewii i rumu i migdala do srodka

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *